Pamieciprof. Kazimierza Dabrowskiego (1902-1980)filozofa, psychiatry i psychoterapeutyPraca powstala w Studenckiej Szkole Higieny PsychicznejPrzedmowa. Dzialalnosc i tworczosc dr Tadeusza Kobierzyckiego obejmuje filozofie, pedagogike, psychologie i psychoterapie. Jego aktywnosc koncentruje siena higienie psychicznej, ktorej promotorem byl w Polsce prof.KazimierzDabrowski (1902-1980). Po smierci tego wybitnego uczonego, drT.Kobierzycki od maja 1981 r. do czerwca 1984 r. byl przewodniczacymPolskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej i redaktorem kwartalnikaZdrowie Psychiczne. Poprzez Konwersatorium Ja-Czlowiek, (1981-1983) przygotowal program Studenckiej Szkoly Higieny Psychicznej,ktora sie usamodzielnila w roku 1984. Do tej pory wzielo w niej udzialkilkuset studentow. Cecha charakterystyczna w diagnostyce i terapii proponowanej przez dr T.Kobierzyckiego jest skoncentrowanie na poszukiwaniu i ksztaltowaniuautonomii osobowej.Dlugoletnia praca ze studentami, przezywajacymi trudnosci osobiste, nerwice i psychonerwice, a takze reagujacymi psychopatycznie ipsychotycznie, sklonila dr T.Kobierzyckiego do zbadania tendencjiuzaleznieniowych w okresie szkolnym. Jako nauczyciel psychologii ipedagogiki, bezposrednio obserwowal fenomeny uzaleznienia. Psychologiaszkolna jest aktualnie zorientowana patocentrycznie, jest zrodlem wieluurazow i srodowiskiem potegujacym urazy wyniesione z domu. Nauczycielewzamacniaja porzadek Rodzica. Silna reprezentacja nauczycielek, ktorestanowia okolo 70% kadry, uniemozliwia prawidlowe i zdrowe roznicowanie sie i rozwoj osobowosci ucznia.Na tle psychopatologii domowej i szkolnej zrozumiale sa zjawiskanieposluszenstwa, buntu i kontestacji Dziecka, takze w skrajnych formach,przybierajacych postac narkomanii, alkoholizmu czy samobojstwa. Naskutek niedoboru meskiej reprezentacji w srodowisku wychowawczym, tzw. patologiczne formy zachowania, staja sie nie tylko wyrazem zlegorozwoju Dziecka, ale takze speczyficzna forma autoterapii. Takiezachowanie jest zwierciadlem krzywej rodziny lub krzywej szkoly.Waznym momentem w doswiadczeniach dr T.Kobierzyckiego byloprowadzenie treningow z Rodzicami narkomanow i mlodocianyminarkomanami z okolic Lublina. Zwrocil wtedy uwage na reakcjepsychotyczne narkomanow i na silna potrzebe halucynacji. Te zjawiska nie daly sie zinterpretowac na poziomie psychoanalizy Z.Freuda. Dlatego dr T.Kobierzycki zwrocil sie do psychologii glebi C.G.Junga. DrT.Kobierzycki w duzym stopniu korzysta z projekcyjnych technik i metoddiagnozy. Autor prezentowanych tyekstow wykracza zarowno pozatwierdzenia Freuda jak i Junga, formulujac wlasne hipotezy, zorientowanena rozwoj osobowy.W swojej koncepcji uzaleznien, opisywanej jako syndrom uzaleznieniapsychologicznego, dr T.Kobierzycki wychodzi z zalozenia, ze egzystencjaludzka sterowana jest przez zasadnicze wartosci: milosc, wolnosc i lek. Sato doswiadczenia zrodlowe, dziedziczone genetycznie. Zatem od tego typudoswiadczen zalezy to, w jaki sposob zorientowany jest rozwoj osobowy, cozdominuje integracje psychiczna i jaka wartosc stanie sie zrodlem kryzysuosobowego. Wartosci te, ujawniaja sie w przezyciach, maja swoj aspektbiologiczny, spoleczny, psychologiczny i osobowy (ontologiczny).Wszystkie maja znaczenie dla diagnozy i prognozy rozwojowej. Musi onaobejmowac calosc zycia jednostki, takze jej wymiar transcendentny.Matka moze nie chciec urodzic Dziecka. Wtedy dokonuje intencjonalnejaborcji czyli psychologicznie usmierca Dziecko. A wiec sam momenturodzenia jest juz znaczacy dla zbudowania systemu uzaleznienia. Ma onswoje odzwierciedlenie w stosunku matki do Dziecka. Nastepnie w fazieoralnej, analnej i fallicznej (Z.Freud) nastepuje wzmacnianie zaleznosci odmatki lub uwalnianie Dziecka z tej zaleznosci. Na ogol jednak, zwlaszcza wsytuacji deficytu, gdy matka zostaje sama, Dziecko spelnia rolereprezentanta meza matki i wlasnego ojca. Staje sie obiektemprzeniesienia urazu matki oraz obiektem jej kompensacyjnychmanipulacji. Ten kompensacyjny stosunek matki do Dziecka jestdynamizmem uzaleznienia.Wymiar psychologiczny uzaleznienia przybiera postac zaburzeniapsychotycznego (halucynacje). Mozna go dobrze opisac za pomocaterminologii C.G.Junga. Efekt psychotyczny, to niemoznosc zintegrowaniai zroznicowania wlasnego ja z tresciami zakazow i nakazow czyli zarchetypem cienia: (wstyd, wina, grzech), animy-aminusa: (byciekobieta-mezczyna), wielkiej matki-starego medrca: (macierzynstwo-ojcowstwo duchowe), jazni: (byecia soba - osoba).Tendencja do rozszczepiania osobowosci moze osiagnac stan integracji isyntezy wewnetrznej. Integracja ta pozwala wydostac sie z impasu osobieuzaleznionej psychologicznie od rodzicow lub osob zastepczych.T.Kobierzycki wychodzi z zalozenia, ze uzaleznienie jest syndromemrodzinnego ukladu, w ktorym Dziecko odgrywa role stabilizatora. Wrodzinie syndromem uzaleznienia jest brak dynamiki rozwojowej, pozwalajacej przeksztalcac uklad. Ten brak, to roznorodne deficytypsychiczne, spoleczne, fizyczne. Dziecko kompletuje braki rodzicow lubnawet je zastepuje, sluzy do wyrzeczenia ojca lub matki. Musi chorowac,aby uklad sie nie zmienil. W ujeciu dr T.Kobierzyckiego istotne jestzroznicowanie uzaleznien, wedlug sposobow radzenia sobie z nimi przezDziecko. Rozwiazania regresywne symbolizuja: niedorozwoj psychiczny,autyzm, narcyzm, narkomania, alkoholizm. Rozwiazania transgresynesymbolizuja: anorexia nervosa, pracoholizm, nerwice i psychonerwice. Zasrozwiazania psychotyczne symbolizuja zachowania charakterystyczne dla osobowosci typu borderline.Klasyfikacja roznicujaca typy uzaleznien moze miec praktycznezastosowanie w roznicowaniu terapii osob uzaleznionych. Dr T.Kobierzycki, na konferencji zorganizowanej w 1986 r. w Warszawie,zaproponowal reorganizacje osrodkow terapii wedlug typu -psychopatycznego, psychotycznego, psychoneurotycznego. Aktualniebowiem terapia dla narkomanow i alkoholikow jest skoncentrowana napracy z psychopatami. A osoby o typie psychoneurotycznym i psychotycznym nie znajduja wlasciwej pomocy.Dr T.Kobierzycki opisuje trzy typy wiezi Dziecka z Rodzicem,wzmacniajace jego uzaleznienie. Pierwszy: symbiotyczny, w ktorym Rodzicwzmacnia regresje, sklania do toksykomanii, choroby, niedorozwoju. Jegocecha charakterystyczna jest praktykowanie rytualow kazirodczych. Tentyp zaleznosci jest najtrudniejszy do przelamania w psychoterapii. Drugi:separacyjny, oparty na wzajemnym wzmocnieniu, przybiera postac Gry wporzucenie. Dziecko praktykuje kompulsywne powroty do domu, z wyjazdow, ucieczek, rozstan na zawsze, spowodowanych przezmaltretowanie, awantury, itp. Trzeci: alienacyjny typ uzalezniencharakteryzuje sie latwoscia opuszczania domu rodzinnego i Rodzicow.Dziecko uznaje (lub halucynuje), ze jego Rodzice sa nieprawdziwe, zepochodzi z domu dziecka lub z innego, tajemnego (czesto nieprawegozwiazku) ojca lub matki. Takie zaburzenie obrazu siebie ma swoje korzeniew rodzinach schizmatycznych (podwojna lub wielokrotna rodzina). Alienacja psychiczna rozwija sie w kierunku psychozy, ktorasystematyzuje tresci urazu w obrazy apokalipsy. Dziecko jest w niej ofiara,osoba potepiona i podla, zdegradowana przez demonicznego Rodzica.W zakonczeniu niniejszej ksiazki autor zamiescil wlasny modeldiagnostyczny, dotyczacy ewolucji uzaleznienia - od strony Dziecka. Wswojej przedmowie przyjmuje wersje tego modelu - od strony Rodzica. Siegam do tekstow opublikowanych poza tym zbiorem, do ktorego dostepjest trudny. Syndrom uzaleznienia psychologicznego w koncepcji dr T.Kobierzyckiegowyglada nastepujaco:1. Negatywny kontekst spolecznej pozycji kobiety: nadmierne obciazenie praca (pracoholizm), odrzucenie roli matki (ograniczenie potomstwa, realna i intencjonalna aborcja), maskulinizacja osobowosci (poczucie nizszosci, wstydu i krzywdy z powodu bycia kobieta), 2. Negatywny kontekst spolecznej pozycji mezczyzny: patogenna zaleznosc od miejsca pracy (nadumieralnosc), zrzeczenie sie roli ojca na rzecz kobiety (nieodpowiedzialnosc), infantylizacja lub feminizacja osobowosci (poczucie slbosci i bezradnosci). 3. Socjopatyczny lub psychopatyczny uklad relacji mezczyzna-kobieta: brak kontaktu emocjonalnego i pseudowzajemnosc, anihilacja i masywna agresja jako wzajemne wzmacnianie, konflikt skoncentrowany wokol seksu, lek przed Dzieckiem, myslenie i dzialanie abortywne np.ograniczenie liczby potomstwa, tendencja do przeksztalcania ukladu diadycznego w monadyczny. 4. Rodzina z syndromem uzaleznienia: podzial rodziny miedzy Rodzicow, niezroznicowanie rol malzenskich i rodzicielskich, diady emocjonalne i uklady kazirodcze, konflikt i podporzadkowanie rodziny ojcu lub matce (monadyzacja), zimna, irracjonalna, chaotyczna lub schizmatyczna struktura (alienacja i psychotyzacja wiezi). a. ojciec: zdegradowany do roli pracownika i kasjera itp., bierny, wyautowany, ukryty, depresyjny (alkolholizm), konfrontuje sie z zona i Dzieckiem przez agresje, gra role nieobecnego, chorego, dzieciecego lub demonicznego. b. matka: awansowanie do roli superrodzica i superpracownika, aktywna, centralna, zagarniajaca, manijna, konfrontuje sie z mezem i Dzieckiem przez ponizanie ich lub siebie, gra role wszechmocnej, ale samotnej i opuszczonej lub obojetnej. c. dziecko: uzaleznione od jednego z Rodzicow lub walczace, konfrontujace sie z Rodzicami za pomoca choroby fizycznej lub psychicznej, zastepujace nieobecnego Rodzica, ratujac w ten sposob malzenstwo i uklad rodzinny. 5. Struktura psychiczna osoby uzaleznionej: lek przed nieistnieniem, smiercia, zyciem, brak bezpieczenstwa ontologicznego, wola samozniszczenia, samodreczenia, samobojstwa, symbiotyczne, separacyjne i alienacyjne formy identyfikacji, potrzeba bycia absorbowanym i zahamowanym, lek przed rozwojem, brak autonomii, przezywanie konfliktu miedzy ja i nie-ja, brak odgraniczenia sie od innych osob, somatyzacja leku, autoseksualizm, narkomania, alkoholizm i wstret do wlasnego ciala, poczucie pustki wewnetrznej i nacisku zewnetrznego, rozbudowa systemu obrony wewnetrznej (ewolucja ku paranoi), poczucie wdzierania sie swiata do wewnatrz (ewolucja ku psychozie), alienacja psychiczna, swiat wyobrazony staje sie prawdziwy, swiat fizyczny i spoleczny - falszywy. 6. Dynamika uzaleznienia i terapia narkotyczna: ewolucja psychiczna odbywa sie miedzy stadium psychopatycznym a psychotycznym, rzadko przekracza stadium psychozy ku psychonerwicy, Uzaleznieni jest forma autoterapii zapobiegajacej natychmiastowemu samobojstwu - stad narkomania jest forma jego hamowania i kontrolowania, na korzysc rozwiazania psychotyzacyjnego, wejscie na sciezke narkomanii czy innych form uzaleznienia jest wyrazem leku przed byciem soba, przed odpowiedzialnoscia, a zwlaszcza przed brakiem milosci i wolnosci, jest forma terapii przez lek, narkomania celebruje lek, identyfikuje sie z nim, adaptuje sie do niego, przyzwyczaja do jego wysokich i dotkliwych form, by moc oderwac sie od Rodzicow. Przedstawiony powyzej model diagnostyczny syndromu uzaleznieniapsychologicznego uwzglednia istotne elementy koncepcji drT.Kobierzyckiego. Jest to ujecie nowe, uzasadnione dlugoletnia praktykaterapeutyczna, prowadzona w Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej.Ksiazka ta przeznaczona jest dla studentow psychologii, pedagogiki, resocjalizacji i medycyny. Moze pomoc w nowym spojrzeniu na diagnoze iterapie syndromu uzaleznienia psychologicznegoCezary ZechowskiSanatorium Neuropsychiatrii Dzieciecejw Zagorzu k.Warszawy.Wstep.Od wielu lat psychologowie, pedagodzy, psychoterapeuci i lekarze probujasobie poradzic z problemem tzw. patologii spolecznej. Zalicza sie do niejprzestepstwa, narkomanie, alkoholizm, nikotyznizm, samobojstwa, itp.Zachowania te zalicza sie do chorob spolecznych lub chorob z pograniczapsycho-spolecznego. Leczeniu poddaje sie objawy, zachowania, ktoreburza estetyke i porzadek spoleczny. Alkoholizm i narkomania przybralytakie rozmiary, ze mowi sie o walce z nimi. Ale efekty tej walki sa mierne.Wydaje sie, ze zalozenia sa bledne i dlatego nie przynosza oczekiwanychrezultatow.Historycy zwrocili kiedys uwage, ze alkoholizm w Polsce byl szerzony wokresie zaborow lub okupacji. A wiec zostal zwiazany z sytuacja niewoli.Spostrzezenie to wymaga weryfikacji psychologicznej. Czy alkoholizm jestrzeczywiscie choroba niewoli? Czy tzw. patologia spoleczna nie jest tasama choroba? Wspolczesna psychologia dowartosciowuje znaczeniewolnosci i milosci w rozwoju osobowym czlowieka. Takie stanowiskozajmuje psychologia egzystencjalna, personalistyczna i fenomenologiczna.Tym samym tropem ida moje rozwazania i badania. Do tego celuwykorzystuje psychoanalize, analize transakcyjna, psychologie glebi,teorie dezintegracji pozytywnej. Niewatpliwie uzaleznienie wiaze sie zutrata milosci lub wolnosci. A utrata sprzyja rozwojowi niepokoju,pasywnosci i leku.Modelem uzalenienia (zniewolenia psychologicznego) jest rodzina. Brak wniej jest ojca (pracoholizm v.alkoholizm). A matka przejmuje przydzielanemu dotychczas funkcje. Powstaje nierownowaga psychologiczna, socjologiczna. Rodzina staje sie ukladem pozbawionym symetrii(zwichrowanym). Niesymetryczna rodzina nazywana jest rodzinahybrydalna, narcystyczna, krzywa, niepelna, patologiczna,maternalistyczna, itp. Ta niesymetria stala sie przez wiele lat norma, ktorasie utrwala i wywoluje zwiekszone efekty patologiczne. Dlatego slusznewydaje sie zidentyfikowanie deficytow, stojacych u podstaw uzalezniajacejsie rodziny i uzaleznionej osobowosci.Ksiazeczka ta sklada sie w swojej zasadniczej czesci z wykladu i analizy.Uzupelniona jest przedmowa i wstepem oraz zakonczeniem i modelemdiagnostycznym syndromu uzaleznienia. Ostatni fragment tej ksiazki jestzasadniczym jej celem. Ma pomoc w diagnozie syndromu wedlug calejgrupy czynnikow, wplywajacych na jego ksztaltowanie. Wyklad powstal nakanwie wygloszonych i opublikowanych przez mnie referatow. Pierwszy przedstawilem na Ogolnopolskiej Sesji Naukowej - Destrukcyjnezachowania mlodziezy. Profilaktyka i terapia (15.04.1988 r. WSP Olsztyn)pt. Toksykomania a rozwoj psychiczny czlowieka. Tekst ten zostal wcalosci zarejestrowany na tasmie magnetowidowej dla potrzeb WSP, a jegoobszerne fragmenty opublikowane w dwumiesieczniku ZagadnieniaWychowawcze a Zdrowie Psychiczne 1989, nr 3-4, s.21-36., pt.Toksykomania a psychoanalityczna koncepcja czlowieka. Referat drugi przedstawilem na I Krajowym Sympozjum - Wychowanie a problempatologii spolecznej mlodziezy (18.11.1988 r. TRiPDU "Powrot z U"Warszawa) pt. Praca z rodzinami osob uzaleznionych. Cele i metody. Zostalon zamieszczony w zbiorowym zeszycie poswieconym konferencji pod tymsamym tytulem (TRiPDU "Powrot z U" Warszawa 1989 r., s.208-224).Tekst trzeci wyglosilem w Mokotowskim Uniwersytecie dla Doroslychdnia 17.05.1989 r. w ramach cyklu wykladow na temat filozofii czlowieka.Ostateczny ksztalt tej ksiazeczki jest owocem pracy wielu osob, ktorebraly udzial w badaniach, treningach, organizacji i szkoleniach, prowadzonych pod moim kierunkiem w Studenckiej Szkole HigienyPsychicznej od 1984 r. Chce im przy tej okazji podziekowac. Slowa teodnosza sie zwlaszcza do Jacka Wasko, Dariusza Pereszko oraz AnnyNaklickiej i Violetty Swiderskiej. Dziekuje tez Mateuszowi Liwskiemu,Wiktorowi Drozdzowi, Magdalenie Cygan i Robertowi Zaborowskiemu, zaich starania organizacyjne i dbalosc o materialne zabezpieczenie treningowi badan. Wdzieczny jestem Monice Pestce, Alinie Molskiej, DorocieNasfeter, Annie Marczak, ktore wiele mnie nauczyly swoja obecnoscia iwspolpraca. Nie zapomnialem tez wkladu i wysilku Piotra Wiejaka, Roberta Kaszczyszyna oraz kompetencji Leszka Trzaski. SpotkanieBarbary Rosiek, jej determinacja w odslanianiu dramatu uzaleznienia("Kokaina. Zwierzenia narkomanki", 1992), rozmowy, korespondencja ianalizy dodaly mi odwagi do mowienia prawdy - publicznie. Jednakzeszczegolna wdziecznosc winien jestem Cezaremu Zechowskiemu - niegdysstudentowi SSHP, dzis - mojemu krytykowi, recenzentowi, zastepcy iprzyjacielowi. Dzieki niemu tekst jest mniej jednostronny. Dziekujeosobom, ktore wspolpracowaly z SSHP i przyczynialy sie do jej rozwoju wroznorodny sposob tak, jak: Teresa Blazejewska, Anna Arwaniti, HalinaRomanowska-Lakomy, Krystyna Osinska, Krystyna Danecka-Szopowa,Barbara Blasinska, Jolanta Mroz, Ewa Kilar, Wanda A.Marczak, EwaWieczorek, Maria Stelmach, Beata Halajko, Beata Borowska, CzeslawCekiera, Tadeusz Daszkiewicz, Zenon W.Dudek, Miroslaw Harciarek,Jerzy Pabian, Janusz Kowalski, Miroslaw Boleslawski, Grzegorz Hetman,Witold Wolny, Dariusz Horyd, Stefan Stawski, Leszek Korporowicz,Tomasz i Anna Mickiewiczowie, Tadeusz Galkowski, Andrzej Wybraniec, Roman Orynik, Kazimierz Popielski, Cezary Maslanek, CzeslawKozlowski, Janusz Iwaniuk, Krzysztof Kubica. O wielu innych osobach,ktore otrzymaly pomoc w SSHP zawsze pamietam i ciesze sie ichsukcesami.Na zakonczenie dziekuje wydawnictwu za chec wydania tej malej ale jaksadze, dobrej merytorycznie pracy.Tadeusz Kobierzycki. CZESC I1. Syndrom uzaleznienia psychologicznego.Syndrom uzaleznienia psychologicznego jest ukladem, polegajacym nautrzymywaniu deficytowych wiezi, w diadzie Rodzic-Dziecko, bezmozliwosci przeksztalcenia jej w uklad triadyczny, w ktorym Rodzic lubDziecko mogliby nawiazac satysfakcjonujace ich wiezi miedzy soba lub zobcymi. Zakaz ujawniania deficytow, zakaz kontaktow z obcymi, zmuszaRodzica i Dziecko do patologicznych przeksztalcen, symulujacych pelnie,milosc i wolnosc rodzinna. Dziecko ma polecenie odgrywania roli osobynieobecnej lub jej zastepowania, w formie dla siebie dotkliwej. Moze wiecprzezywac poczucie winy z powodu rozejscia sie rodzicow, ichschizmatycznych ukladow (podwojna lub wielokrotna rodzina), zdrady, samotnosci. Glowna forma potwierdzania poczucia winy jest zaleznosc,symbiotyczna pasywnosc, uleglosc i psychologiczna nieobecnosc, ktorewspolgraja z zyczeniem Rodzica, aby Dziecko zniknelo z jego drogizyciowej.Dziecko, zyjace w syndromie uzaleznienia psychologicznego, nie jest wstanie wykonac wszystkich polecen Rodzica. Musi zatem chorowac, abysprostac wymaganiom i obronic sie przed kara. Choroba jest zaslonagwaltu i agresji Rodzica, jego subtelnych zyczen lub przymusu fizycznego ipsychicznego, kazirodczych stosunkow usprawiedliwianych pijanstwem.Jest wyrazem skrajnego opuszczenia, samotnosci i bezradnosci, czasem poprostu glodu i poniewierki, ponizenia lub postawienia w drugiej kolejnosiciza zwierzetami domowymi. W takiej rzeczywistosci Dziecko musi sie bronic Znieczuleniem, zamieraniem, znikaniem lub przeciwnie, agresja i buntemwobec wszystkiego co dorosle i rodzicielskie.Strozami syndromu uzaleznienia sa instytucje spoleczne, filozofia iideologia zaleznosci i zniewalania, praktykowana i teoretycznie poglebianaw instytucjach zajmujacych sie wychowaniem lub leczeniem. Nic dziwnego,ze Rodzic, ktorego Dziecko objawia bunt lub nieposluszenstwo wobec jegoprzemocy, znajduje pomoc w instytucjach wyspecjalizowanych wdoprowadzaniu czlowieka do uleglosci. Dzieki filozofii i ideologii nadalfunkcjonuje zakaz rejestrowania w spisach i statystykach medycznychzespolu maltretowanego dziecka. Lekarz, ktory takie dziecko leczy nie ma prawa skierowac sprawy do sadu o gwalt, pobicie, okaleczenie,zaglodzenie. W tym ukladzie kryterium granicznym dla wolnosci Dzieckajest dopiero smierc, a najlagodniejszym wyjsciem jest szalenstwo,narkomania lub zepchniecie Dziecka na margines spoleczny (wiezienie,dom poprawczy, przymusowe leczenie w osrodkach resocjalizacji, szpital,itd.).Kryminalne podstawy zespolu uzaleznienia czekaja na odkrycie. Chodzi tuzwlaszcza o gwalt lub wykorzystanie seksualne Dziecka przez Rodzica lubosoby z najblizszej rodziny. Jest niemal regula, ze osoby, ktore trafiaja doterapii po probie samobojczej lub z syndromem samobojczym, zwlaszczakobiety, maja w swojej historii tego typu dramatyczne przezycia. Nie mogaich wyjawic, bo spotkalo by je jeszcze wieksze spoleczne ponizenie i eksterminacja. Wola wiec przez cale lata ukrywac ten uraz, ktory z czasemurasta do takiej skali, ze zmusza do samobojstwa lub obledu. Stosunkowolagodnym wyjsciem jest szukanie zapomnienia i ratunku w alkoholu czynarkotykach, dla ukrycia w nich kazirodczego gwaltu lub przymususeksualnego Rodzica. Dziecko nie umie sobie inaczej poradzic z urazem.Alkoholizm i narkomania sa rytualami autokastracyjnymi. Sa swoistegorodzaju kara dla siebie za ten uraz, sprowokowany przez Rodzica. Jest dlamnie niewatpliwe, po dziesieciu latach praktyki psychoterapeutycznej,nastawionej na analize syndromu uzaleznienia, ze osoba uwiklana w tensyndrom przezywa jednoczesnie jakas forme urazu seksualnego, wywolanego przez Rodzica lub jego najbnlizszych. Dotyczy to zarownomatek, ktore sypiaja ze swoimi synami, jak i ojcow, ktorzy pieszcza swojecorki.Dziecko nie chce pamietac tych urazow. Jego pamiec jest pod tymwzgledem funkcjonalna. Mniej funkcjonalna jest inna sfera psychiki, ta,ktora identyfikuje sie jako gleboka. Przetrzymywanie w niej obrazow iglosow gwaltu z okresu dziecinstwa nie jest mozliwe przez dluzszy czas.Powracaja w snach, halucynacjach, zamieniaja sie w wyobrazeniademoniczne. I ostatecznie rozbijaja psychike na dwie lub wiecej czesci.Jezeli istnieje pomiedzy nimi wzgledna rownowaga, Dziecko moze przezyc jako zdrowe i normalne. Jezeli jednak ta rownowaga nie jest mozliwa do utrzymania, urazy wydostaja sie na zewnatrz w formie wypowiedziniedokonczonych, dziwacznych, symbolicznych. Dziecko bowiem nadal, podstraza leku i obledu, nie moze wypowiedziec tego, co grozi mu potepieniemRodzica lub przez Rodzica. Potrzebny jest terapeuta - Dorosly, ktoryzasloni Dziecko przed lekiem i obledem, przed przeklenstwem rzuconymnan przez Rodzica, ktory obawia sie prawdy. Przedstawione w niniejszej ksziazeczce spostrzezenia sa proba uchyleniarabka tajemnicy, tej prawdy, ktora byla widoczna w mojej pracypsychoterapeutycznej. Oczywiscie, nie jest to cala prawda. Wymagania dlaobserwacji klinicznej i terapeutycznej sa wysokie i potrzeba do tegocierpliwosci. Ale juz i to, co udalo mi sie zobaczyc i przeanalizowac wraz zmoimi przyjaciolmi i kolegami ze Studenckiej Szkoly Higieny Psychicznejjest zastanawiajace. Ilustracja tych spostrzezen jest zamieszczony nakoncu ksiazki krotki model diagnostyczny, ukazujacy wezlowe punktyewolucji uzaleznienia. Stanowi on sume moich dotychczasowychdoswiadczen.2. Mezczyzna czy kobieta.Wiele zagrozen rodziny bierze sie z niedorozwinietych, zaburzonych lubniewyksztalconych relacji miedzy osobami je tworzacymi. Do waznychproblemow nalezy brak wzorcow integrujacych mezczyzne wokol wartosciojcowskich, a kobiete wokol wartosci macierzynskich. Emancypacjakobiety z zadan rodzicielskich do zadan produkcyjnych uczynila z niej nietyle pelna osobowosc, ile postac psudomeska i pseudozenska. Odrzucenieform samorealizacji przez bycie matka, przez rodzicielstwo i zastapienie ichprzez formy antymacierzynskie, zniszczylo podstawy zdrowej identyfikacjikobiecej. Kobieta zrezygnowala z bycia Dobra Matka po to, aby objawicsie jako Dobry Pracownik. Jednoczesnie mezczyzna utracil wizerunekDobrego Ojca, gdyz zostal zepchniety z pozycji meskich. Stal sie wiecprojektem Zlego Ojca. W ten projekt kobieta wpisuje sie jako ojciecalternatywny, jako anty-ojciec. A mezczyzna wyparty z ukladuojcowsko-macierzynskiego chetnie przyjal i zawlaszczyl miejsce Dziecka.Ojciec w tych warunkach stal sie autoerotyczny, narcystyczny, deficytowy.Bycie negatywnym Dzieckiem nie pozwala byc pozytywnym ojcem mezczyznie, ktory przyjal gre w bycie Ojcem-Mezem-Dzieckiem.Pozytywny Ojciec jest przede wszystkim Doroslym. Bycie Doroslym niemoze dojsc do skutku w ukladzie malzenskim, w ktorym kobieta chce bycmezczyzna.Wyparcie z ukladu malzenskiego mezczyzny, nadaje kobiecie specjalneprzywileje panowania i zniewalania. W teh dynamice mezczyzna staje sienegatywnym panem, a wiec niewolnikiem ukladu. Taka marginalizacjawywoluje zachowania nasladowcze, mimetyczne, maskujace. Podtrzymujeje i rozwija w rozbudowany system panowania i - niewoli. Ofiara tegosystemu jest kobieta jako zona i matka. Mimo, ze przywlaszcza sobieprerogatywy mezczyzny jako meza i ojca, nie moze ich wykorzystac inaczejjak przez konflikt, przemoc czy dyktat spowity w milosna frazeologie.Dziecko ma zadanie podwojne: potwierdzic matke w jej macierzynstwie izakwestionowac ojca w jego ojcowstwie. Rezultatem jest rezygnacja iucieczka ojca na margines ukladu rodzinnego, przyjecie pozycji Dziecka iwejscie w konflikt z Dzieckiem, ktore jest reprezentantem matki. W tymkonflikcie ambiwalencja Dziecka musi zostac przesadzona. Dzieckodostaje polecenie bycia z matka, przeciw ojcu. W skrajnych przypadkach,Dziecko uczy sie od matki, jak byc bez ojca. Rewindykacja matki da siezdefiniowac jako odrzucenie praw ojca, i eo ipso mezczyzny, do Dziecka.Ojciec wiec musi negatywnie identyfikowac sie z wlasnym Dzieckiem, abymoc byc zaakceptowanym przez matke.3. Wielka matka. Mezczyzna, realizujacy transakcje malzenska, musi walczyc z kobieta oswa meska pozycje i role w Rodzinie, jezeli nie chce pozostacsymbolicznym Dzieckiem wlasnej Zony. W innym przypadku, staje siekobiecy. Bo Dorosly moze byc Dzieckiem tylko na sposob kobiecy.Sfeminizowany mezczyzna jest odwrotna strona zmaskulinizowanejkobiety. Procesy defeminizacji kobiety i demaskulinizacji mezczyznyowocuja zaburzeniami psychicznymi, brakiem poczucia tozsamosci. W tej sytuacji ojcowstwo i macierzynstwo nie znajduja ugruntowania wosobowosci. Warto przy okazji zwrocic uwage na fenomen deficytumezczyzn (wojny, nadumieralnosc, samobojstwa) w psychologicznejdynamice spoleczenstwa. Feminizacja zawodow, zwiazanych z pielegnacja iwychowaniem, poglebia nierownowage nie tylko fizyczna, ale ipsychologiczna. I nadaje temu deficytowi ogromna sile w regulowaniupostaw nieswiadomych, negatywnie skoncentrowanych na kobiecie imezczyznie, ojcu i matce.Mezczyzna, z deficytowym poczuciem tozsamosci, niechetnie podejmuje sie roli ojcowskiej. Woli byc Dzieckiem, zdajac sie na inicjatywe kobiety. Wtakim ukladzie, kobiety niechetnie podejmuja sie zadan rodzicielskich. Iwola usunac plod lub ograniczyc potomstwo do poziomu, ktorypsychologicznie nie zagraza utrzymaniu mezczyzny w pozycji Dziecka.Mezczyzna jest wiec wychowywany do bycia Narcyzem lub sluga kobietyboskiej i kosmicznej, wielkiej matki, ktora ma moc samorodztwa iwykluczania mezczyzny z rodziny.Dominujaca postawa kobiety przemienia sie latwo w samouwiezienie.Wypaczaja sie relacje wewnetrzne nie tylko w rodzinie, ale i w osobowoscikobiety. A jezeli mezczyzna zostanie dopuszczony do splodzenia Dziecka,to i ono zostaje uwiezione w transakcjach matki. Takie Dziecko czuje siesamotnie nawet wtedy, gdy ojciec jest fizycznie obecny przy nim. Rodzina zdominanta matki zamienia sie w uklad konkurencji, w ktorym Dziecko wspolzawodniczy z ojcem, a ojciec z Dzieckiem o profity, plynace ze swojej pozycji. Ten konflikt wzmacnia tendencje do uzalezniania Dziecka odmatki lub do odrzucenia ojca, w czym emancypujaca sie matka wyrazniemu sprzyja.Rodzina jest rozwinieciem kontraktu, transakcji lub wyboru malzenskiego.Samo malzenstwo powiazane jest deklaracjami, obietnicami, a czasemprzymusem. Poddane jest sankcjom spolecznym, prawnym, religijnym. Wramach tego ukladu rozwija sie (lub nie) milosc i wolnosc osob, ktore jestanowia. Sensem malzenstwa jest milosc i wolnosc, ktore reinteguja diadew nowa calosc. Osobowym przejawem tej calosci jest Dziecko. Ukladdiadyczny przeksztalca sie w uklad triadyczny. Nastepuje jakosciowyprzeskok z poziomu zadan malzenskich, do poziomu zadan rodzicielskich. Osiagniecie statusu Rodzica wiaze malzenstwo w prawdziwy ukladegzystencjalny, ktorego znakiem i symbolem jest Dziecko.4. Ktos trzeci.Dziecko staje sie trzecia osoba, zagarniajaca czesc dobr, ktoreskoncentrowane byly wokol malzenstwa. To motywuje do wiekszegowysilku. Ale bywa tez dezintegrujace. Pojawia sie bowiem ktos trzeci, ktowymusza zmiane tylko przez swa obecnosc, dodajac obowiazkow i trudow.Dziecko jest znakiem transcendencji malzenskiej, ale bardzo czesto staje sie przyczyna wzrostu malzenskiej lub rodzinnej immanencji, stymulatorem zamkniecia sie w sobie, a nie otwarcia. Dziecko zjawia sie bowiem zroznych powodow: chciane i niechciane, przypadkowe i planowane,uwalniajace i zniewalajace, wiazace i rozwiazujace, narzucajace iodrzucajace.Dziecko wprowadza Rodzica w klopoty. Sa to klopoty z wlasnymistnieniem i z istnieniem jego Rodzicow. Nastepuje rozsadzaniedotychczasowych ukladow, transakcji, zaleznosci i wolnosci. Rodzi siekryzys. Dziecko jest kryzysogenne. Nie zawsze jest to kryzys pozytywnydla Rodzicow i Dziecka, ktore stoi ponad tym ukladem, przed nim i w nim jednoczesnie. Ta niezalezna pozycja Dziecka wymaga wysilku, do ktoregoRodzice nie sa czesto przygotowani. Niezaleznosc wkrotce przeksztalcanajest w uklad zaleznosci, oplatany aktywnoscia lub biernoscia Rodzicow.Kazde z nich stara sie zjednac Dziecko lub (w przeczuciu porazki) odrzucicje poza uklad malzenski czy rodzinny.Dorosly staje sie Rodzicem, ojcem lub matka tylko przez Dziecko.Dziecko jest prawdziwym tworca ojca i matki, ich nauczycielem ikaplanem. Dziecko wywyzsza mezczyzne i kobiete do poziomu ojca i matki,gdy rozpoznaja oni siebie samych jako ojciec i matka. Jednakze, gdytakiego rozpoznania brak, Rodzice zostaja ponizeni przez Dziecko.Nastepuje ich kompromitacja, do ktorej przyczynia sie Dziecko,odslaniajac ich deficyty, slabosc i pustke. Wtedy Rodzice moga nie wybracswojego Dziecka. Nie moga go zabic fizycznie, ale zaczynaja je zabijac psychologicznie.Dziecko, ktore nie jest wybrane przez Rodzicow, zyje na marginesienieprzeksztalconego ukladu malzenskiego. Stanowi tylko dodatek do diadycznego ukladu. Samo staje sie kims niepotrzebnym, rzecza.Urzeczowione Dziecko zachowuje sie w sposob narzucony mu przezRodzicow. Adaptuje sie do reifikacji narzuconej mu z zewnatrz, badzbuntuje sie, chorujac, halucynujac, walczac o jasne zdefiniowanietozsamosci Rodzicow i relacji Rodzic-Dziecko. Gdy mu sie to nie udaje,przywiera do matki i trwa w symbiotycznym zwiazku, az do chwili, gdybedzie moglo ten uklad zdestabilizowac. Pierwsza oznaka destabilizacjiukladu Dziecko-matka jest choroba, zaburzenie fizyczne i psychiczneDziecka.Zaburzenia w rodzinie, ktora wyklucza ze swojego ukladu Dziecko,przenosza sie z czasem na matke i ojca. I oni zostaja wykluczeni ze wspolnoty, na mocy koalicji, jakie moga byc budowane w triadzie, ktorachce utrzymac diadyczny styl zaleznosci. Taki styl wzmacnia relacjesymbiotyczne i narcystyczne. A transakcje rodzinne sa trudne doprzeprowadzenia, gdyz poszczegolne osoby dramatu uzupelniaja w tensposob swoje deficyty psychiczne, spoleczne lub fizyczne. Deficytoweuklady rodzinne buduja system kompensacji i zaleznosci za pomocapoczucia winy i zamaskowania. Utajniaja swoje rzeczywiste interesy,zagarniaja co sie da, dla siebie. I odplacaja pieknym za nadobne (pseudowzajemnosc). Przedmiotem gry i przetargu jest Dziecko.5. Gra o dziecko. Sytuacja dziecka w rodzinie, gdzie kazdy pracuje dla siebie i traktujeinnego jako element budowanego przez siebie ukladu podlega ciaglejfluktuacji. Nie moze ono zorientowac sie we wlasnej pozycji. I nie mozeokreslic pozycji ojca czy matki. A wiec wplatane jest w treningirracjonalnosci. Rodzina taka jest zimna i chaotyczna. Jej czlonkowie zyjaw niepewnosci, oscylujac miedzy lekiem a poddaniem. Uzyskaniedominacji dla narzucenia porzadku w ukladzie rodziny nie jest mozliwe bezzaangazowania w taka przewage Dziecka. Stad gra o Dziecko jest zasadniczym motywem rodziny. Dziecko staje sie symbolem racjietycznych i erotycznych osoby, ktora ma je przy sobie. Zaspakajatendencje kazirodcze Rodzica. A przejawiaja sie one w nadopiekunczychzabiegach i manipulacjach. Przewage ma tu Matka, ktora komunikuje sie zDzieckiem, karmiac je lub pielegnujac, podejmujac zabiegi czystosciowelub zaniedbujac je.Dziecko, ktore nie chce poddac sie manipulacji konsumpcyjnej ipielegnacyjnej, odmawia jedzenia i mycia. Przywiera do wlasnego glodu ibrudu. Brudzi sie kalem i moczem. Wymiotuje lub przeciwnie objada sie,aby zasygnalizowac swoj stosunek do Rodzicow. Przewleklosc treningu itransakcji, zaburzajacych normalny rytm odzywiania i utrzymywaniaosobistej czystosci, przeksztalca standardy psychologiczne Dziecka.Identyfikuje sie ono ze zdeformowanymi sposobami i tresciamikomunikowanymi mu przez Rodzicow. I pragnie je naprawic, odwrocic. Dziecko, bedace na marginesie ukladu malzenskiego, pragnie sieprzedostac do jego centrum. Staje pomiedzy matka a ojcem, bez zwracaniauwagi na konflikt, podczas ktorego moze zostac fizycznie lubpsychologicznie zmiazdzone.Malzenstwo rozpada sie, gdy pojawia sie Dziecko. Odtad meza i zone laczykonflikt zwiazany z Dzieckiem. Totez Dziecko jest jednoczesniewyniesione i ponizone przez ojca lub matke, w zaleznosci od aktualnejkonfiguracji konfliktu. Identyfikacja Dziecka z wyniesieniem, ktorezostaje mu narzucone i zaraz potem ponizenie, zaburza psychike.Rozbudowane reakcje paranoidalne potrzebne sa do wyjscia z depresji. Dziecko funkcjonuje tu pomiedzy deprersja i paranoja. To, jaki biegun identyfikacji zdominuje zachowania Dziecka, nie ma wiekszego znaczenia.W obu przypadkach staje sie zalezne od emocji ojca i matki, ktorerzutowane sa na ustawione w centrum konfliktu Dziecko. A jednak w tejdramatycznej sytuacji Dziecko podejmuje wysilki w celu zrownowazeniaukladu ojciec-matka. Chce byc terapeuta narcystycznie zorientowanychRodzicow.Akcja ratunkowa podejmowana jest przez Dziecko dlatego, ze potrzebujeono dla uksztaltowania wlasnej tozsamosci Rodzicow - ojca i matki. Niewystarcza mu dla skompletowania siebie tylko jedno z nich. Potrzebuje ich,bez wzgledu na to, czy sa zdrowi czy chorzy, psychopatyczni czypsychoneurotyczni, bogaci czy biedni, madrzy czy glupi. Wtedy, gdy niedaje sie ich utrzymac razem, Dziecko popada w rozpacz, w psychotycznerozdwojenie. Zaczyna funkcjonowac jako nietozsame. I w okolicznosciachbeznadziejnych rozbudowuje zachowania, ktore czynia te nietozsamosccoraz bardziej wyrazna, dotkliwa i nieodwracalana. Dziecko zatrzymuje siew rozwoju, cofa sie w swoich reakcjach tak daleko, jak tylko mozna.Popada w regresje i trwa w regresywnym impasie, jakby chcialo stac siena powrot embrionem. Aby zniknac w lonie matki i powrocic donieistnienia.Defensywa Dziecka jest odwrotna strona jego ofensywy ratunkowej. Niechce ono, w najtrudniejszch nawet warunkach materialnych i psychologicznych, zdecydowac sie na samobojstwo. Zyje jednak po to, abyuzyc tej broni przeciw Rodzicowi. W tej akcji stosuje tez strategiekonsumpcyjna i pielegnacyjna. Uwalnia sie od zaleznosci konsumpcyjnej zmatka czy ojcem i szuka alternatywnych zrodel pozywienia, ukrytychsposobow zabezpieczjacych trwanie. Jednoczesnie, zgodnie z symbolicznymnakazem Rodzicow, stara sie zmniejszyc dystans miedzy nimi. Staje siecoraz mniejsze i coraz bardziej bezradne. Po to, aby obnizyc agresje,zneutralizowac konflikt i zintegrowac ze soba Rodzica. Regresywnesposoby ratowania siebie i rodziny wpedzaja Dziecko w depresje. Znajdujewiec sposoby wydostania sie z niej. Do tego wystarcza cokolwiek, duza ilosc zabawek, prezentow, rzeczy i dzialan, ktore podniecaja. Nie pozwalajaone popasc w letarg psychiczny, chronia przed poczuciem samotnosci,choroby o smierci. Dziecko zawsze jest bohaterem i ofiara konfliktu wnarcystycznym malzenstwie.Ofiarnosc Dziecka widoczna jest, gdy Rodzice rozchodza sie. Bohaterstwoujawnia sie wtedy, gdy Dziecko potrafi przetrwac rozejscie sie Rodzicow,bez wiekszego szwanku, bez utraty swiadomosci i tozsamosci. Gdy pozostaje integralne w swoim bolu i opuszczeniu. Przetrwanie wymagajednak zbyt czesto specjalnej stymulacji - alkoholu, narkotykow,alternatywnych zrodel milosci i wolnosci. Takich, ktore pozwolilybyprzezwyciezyc smutek istnienia. Alternatywne formu istnienia, gdy stajasie jawne, musza byc potepione. Bo kompromituja Rodzicow. Takompromitacja jest paradoksalnym usprawiedliwieniem konfliktumalzenskiego. I argumentem na jego rzecz. Dramat Dziecka, jeszcze raz, moze byc wykorzystany przez jedna ze stron, w rozgrywce przeciw sobie.Dziecko chore, przeznaczone do tej roli od urodzenia, maskuje chorobeRodzicow, narcystyczna patologie malzenstwa.Uzaleznienie Dziecka przez wymuszanie na nim choroby psychicznej,zaburzenia wewnetrznego systemu rownowagi emocjonalnej, degradujecele, ktore to uzaleznienie mialo zrealizowac. Widac to w dramacie, ktorego delegowanym aktorem jest czlonek rodzinnego kolektywu,zaburzony psychicznie. Identyfikacja z uzalezniajacymi poleceniamiRodzicow ustaje wraz z chwila, gdy Dziecko podejmuje dzialaniaautodestruktywne, samouzaleznieniowe. Sa to procedury obronne, ktorestanowia w takiej sytuacji jedyna mozliwosc oderwania sie od ukladuuzaleznienia. Dziecko czesto ginie w tej obronie.6.Relacje kazirodcze.Konflikt malzenski wraz z urodzeniem Dziecka, przeksztalca sie w konfliktRodzinny. Moderatorem konfliktu jest Dziecko. Ono choruje, zawiera kontrakty, wymusza akcje, reakcje i transakcje miedzy Rodzicami.Czasem zmusza do rozwodu, do zerwania ukladu malzenskiego. Rozwodujawnia destruktywna roleDziecka. Czuje sie ono odpowiedzailne za tadestrukcje. Podejmuje role terapeuty, utozsamia sie z ojcem lub matka, zestrona, ktora wywoluje deficyt, odchodzi lub staje sie slabsza z powodurozerwania malzenstwa. Zatem potrzeba rekompensaty czyni z Dzieckameza wlasnej matki lub zone wlasnego ojca. Tak tworzy sie kazirodczysystem powiazan Dziecka z Rodzicem.Rodzic rozbudowuje relacje kazirodcze, i jednoczesnie za konflikt czyniodpowiedzialnym Dziecko. Wtedy ono podejmuje gre kazirodcza,uzalezniajac Rodzica, aby dac mu szanse akceptacji nowych relacji. I abynie byc wyrzuconym z domu. Wzmocnienie ukladu kazirodczego ma swojasankcje w oslabianiu swiadomosci roznic, konfliktow i samotnosci, ktorapowstaje w momencie rozdarcia malzenstwa. Obnizeniu i zawezeniu swiadomosci sprzyja alkohol, narkotyki, regresja, zatrzymujaca Dziecko wrozwoju, blokujaca dojrzewanie i dostep do Doroslego.Proces uzalezniania rozdwaja Dziecko, jego osobowosc, na biegunidentyfikowany i nieidentyfikowany: macierzynski lub ojcowski. Przymusbycia z matka zmusza tez do bycia kobiecym, w przypadku przyjeciakontraktu od matki lub do bycia meskim, gdy kontrakt przejety jest odojca. Wtedy Dziecko halucynuje, ze jest kobieta, gdy w rzeczywistosci jestmeskie lub ze jest mezczyzna, gdy jest zenskie. Halucynacja uzupelniadeficyt lub wyraza agresje wobec strony, ktora zrywa uklad malzenski.Zrownowazony uklad Rodzic-Dziecko wyraza sie w znanej od starozytnosciidentyfikacji: kto widzi Syna widzi Ojca. Fakt ten uzyskal rangereligijna. Maternalizacja i feminizacja tego ukladu zmienia identyfikacjetak, ze dzis, kto widzi Syna widzi Matke lub inaczej: kto widzi Syna niewidzi Ojca. Idac jeszcze dalej w analizie zaburzen identyfikacyjnych trzebapowiedziec: kto widzi Dziecko nie widzi Rodzica lub kto widzi Rodzica niewidzi Dziecka. Nie moze tego zobaczyc, bo w rodzinie pominieta jest fazaidentyfikacji Doroslego., ktora nie moze byc zauwazona i spelniona przezDziecko. A przez Rodzica jest zbyt szybko przekroczona lub pominieta. Te same uwagi moga byc odniesione do corki i jej identyfikacji z matka. Wprzypadku deficytu ojca jej identyfikacja jest niezroznicowana, ani zenskaani meska lub negatywnie zenska i negatywnie meska.W kazdym razie, poprzez przyjmowanie kontraktow uzalezniajacych,Dziecko spelnia polecenia Rodzica, aby nie opuszczac domu. To raczej,ktores z Rodzicow musi go opuscic. Dziecko, przez swoje narodziny,doprowadza do kryzysu, ktory gdy nie zostanie pozytywnie przekroczony, musi prowadzic albo do zerwania wiezi przez jednego z Rodzicow, albo do degradacji Dziecka. Postawa degradacyjna Rodzicow jest realizowana, azdo momentu, gdy Dziecko nie opusci domu. Zatem Dziecko, ktorespostrzega ten nacisk ucieka z domu, kryje sie w nim, niknie psychicznie ifizycznie, podejmujac psychologiczna gre o przetrwanie, bez naruszaniaukladu maz-zona. Wszystko po to, aby mogl sie utworzyc ukladojciec-matka.Niechec do posiadania Dzieci, ich wiekszej liczby, wynika nie tyle zprzyczyn ekonomicznych czy spolecznych ile psychologicznych. Wyraza siew nich obawa o dezintegracje ukladu malzenskiego i brak wzorow jegoprzemiany w wiez Rodzic-Dziecko. Jak istotna jest dynamika dezintegracyjna Dziecka, pokazuje liczba rozwodow, porzucen, samotnychmatek wychowujacych Dzieci.Rozwiazania kulturowe i religijne nakazuja pielegnacje identyfikacjiojcowskiej, jako prymarnej dla zdrowia psychicznego. W sfeminizowanej izmatriarchalizowanej rodzinie ten prymat nie jest realizowany, jest onodwrocony i zaprzeczony. Nie moze byc wiec mowy o zachowaniuwarunkow dla uksztaltowania sie zdrowej osobowosci. Rodzic jawi sie jakojej zaprzeczenie. Dotyczy to zarowno ojca jak i matki. Gdy ich rola jestzaprzeczona, schodza w sfere cienia, jako anty-ja Dziecka, jako jegoanty-persona. Rodzic identyfikowany jest wtedy jako zrodlo wstydu, winy igrzechu, jako Demon, ktory swoje sily kieruje przeciw Dziecku. Tak wiecRodzic, powolujac do zycia Dziecko, powoluje zlo. Dziecko identyfikuje siew sobie ze zlem Rodzica. Silna introjekcja tego przezycia prowadzi dopsychotycznej identyfikacji, w ktorej Dziecko halucynuje, ze jest splodzoneprzez Demona.7. Bez ojca.W kontekscie demonopatycznej identyfikacji Dziecka istotne sa uwagiR.Lainga, ktory podkresla, ze dlugotrwale doswiadczenie nierealnoscisiebie, w rzeczywistosci, zmusza do odnalezienia siebie w halucynacjachwyobrazeniowych i grach emocjonalnych. Dziecko woli byc kims w swoimwyobrazeniu, niz nikim w rzeczywistosci. Ostatecznie identyfikacja demonopatyczna jest lepsza od niemoznosci jakiejkolwiek identyfikacji.Dziecko doswiadcza piekla w sobie i w rodzinie. Moze je opuscic tylkowtedy, gdy odnajdzie ojca. Zidentyfikowanie Dobrego Ojca, czy jak tookresla Biblia, Milosiernego Ojca, jest lecznicze, wyzwalajace i zbawczedla psychiki Dziecka. Potrzebny jest nie tylko kontakt z ojcem. potrzebnajest mu konfrontacja z jego moca. Ma ona charakter inicjacyjny iterapeutyczny. Unikanie kontaktu i konfrontacji, odwlekanie go, dajeskutki dla psychiki niepozadane lub nawet tragiczne. Ze stanuontologicznego niebzepieczenstwa Dziecko moze byc wydobyte przezintegralnego Rodzica, ktorego nie ma bez ojca.Dziecko skazane na demonopatyczna identyfikacje, ratuje sie za pomocaparanoi. Halucynuje, ze jest Anty-Ojcem i Anty-Matka. Aby przekroczyclek psychotyczny wciela sie w te postacie, wyolbrzymione na skalekosmiczna. W ten sposob doznaje ulgi i wyraza sprzeciw Rodzicowi, ktoryzawlaszczyl sobie wladze nad jego zyciem i smiercia. Niewinne Dzieckowalczy z mocami winy i kary, reprezentowanymi przez Rodzicow. Przezywadoswiadczenie walki Aniola z Diablem, wciela sie w Demona, ktory walczys Kosmosem. Ta apokaliptyczna autoterapia prowadzi do psychologicznejzaglady. Dziecko niezidentyfikowane z Rodzicem nie zawsze musi popasc wpsychotyczna implozje. Minimalnym warunkiem zdrowia psychicznego jesttu zdolnosc do zroznicowania w sobie strony meskiej i zenskiej. Regulytakiej identyfikacji opisal C.G.Jung, wskazujac na istotne znaczenieroznicowania i integrowania w jednostce tego, co w niej meskie i zenskie(Animus-Anima). Przekaz tego uczonego ma szczegolne znaczenie, gdyzsam wyzwolil sie z rozmaitych uzaleznien, przezywajac dramatpsychotycznego rozbicia. Brak roznicowania uniewaznia meski lub kobiecyaspekt osobowej calosci. Przymus identyfikacyjny jest jednak tak duzy, zegrozi dezintegracja, ktora moze sie wyrazic jako indywiduacja niepsychotyczna lub jako indywiduacja psychotyczna. To odkrycie jest otyle wazne, ze moze sluzyc terapii Dziecka, ktore nie moze byc jeszcze aniDoroslym, ani Rodzicem, ale od poczatku ma dynamizmy, ktore moze imusi rozwinac, aby nie popasc w chorobe niebycia soba.Dziecko, ktore ma zakaz identyfikowania w sobie tylko ojca lub tylkomatki, jest niezdolne do identyfikowania tego, co meskie i zenskie. Totezw najlepszym razie ogranicza sie do realizacji swoich potrzeb indywiduacyjnych na poziomie Niemowlecia. A wiec, tylko w formachoralnych - picie, palenie, plucie itd. albo w formach analnych - brudzenie,wachanie itd. czy w formach fallicznych, czyli w zahamowaniu seksualnym,niezroznicowanym biseksualizmie itd. Zakaz rozwoju cielesnego iroznicowania w sobie relacji: meskie-zenskie, pobudza do rozwiazaninewersyjnych i perwersyjnych. (Nierzadko stwierdza sie tezhipogenitalizm czy zaburzenia w dzialaniu ukladu moczowo-plciowego itd).Dziecko ma nieraz zakaz identyfikowania w sobie chlopca lub dziewczynki.Juz A.Adler zauwazyl, ze dziewczynka, ktora rodzi sie pierwsza mapolecenie Rodzica, aby byc chlopcem, tak jest wychowana. Podobnie, gdychlopiec rodzi sie jako drugi, a jest juz Syn Pierworodny, wychowywanyjest jako dziewczynka. Ma polecenie nia byc, aby zadowolic Rodzica. Tepolecenia, swiadome lub czesciej nieswiadome, traca swa moc dopierowtedy, gdy Dziecko ma wiele braci i siostr. A to jest dzis sytuacja rzadka,nawet na wsi. Przymus identyfikacji jest tak duzy, ze stymulujeprzyjmowanie rol komplementarnych w przypadku ostro wyrazonego przezRodzica deficytu np. chec posiadania corki lub syna. Dziecko spelnia turole podwojna, podobnie do Rodzica, ktory podejmuje podwojna gre. Rodzic, wymuszajacy kompensacyjna identyfikacje np. syna z corka,objawia deficytowa identyfikacje z samym soba. Matka wystepuje wtedyjako Anty-Ojciec, kobieta jako Anty-Mezczyzna, zona jako Anty-Maz.Podobne zachowania objawia ojciec, ktory pochlania matke, neutralizujacjej relacje z Dzieckiem. Antyojcowskie nakazy identyfikacyjne wyzwalajapo przeciwnej stronie psychiki nakazy antymacierzynskie. Zaleanoscnakazana przez Matke, w planie swiadomym, zamienia sie w zaleznosc odojca w planie nieswiadomym. Procedura wyzwalajaca ma wiec dla matkiszczegolnie dotkliwy wyraz. A dla Dziecka jest druzgocaca. Chyba, zewyrwie sie ono z ukladu uzaleznienia przez adaptacje i rezygnacje zokreslania wlasnej tozsamosci lub przez kontestacje, ktora laczy sie zExodusem.8. Rodzic czy dziecko.Wychowanie, uwzgledniajace tendencje do wolnosci i milosci, zaklada procedury uwalniania Dziecka z blokady rodzicielskiej. Przygotowuje jeodpoczecia - do wyjscia z domu, do opuszczenia ojca i matki, aby mogla siew tym akcie wyrazic integracja tego, co w nim meskie i zenskie, ojcowskiei macierzynskie. Zbytnie zatrzymywanie Dziecka w Domu rozbija teintegracje. Lek przed Dzieckiem wzmaga lek Rodzica przed samym soba,przed jego Rodzicem. Stad konflikt rozlewa sie w glab, w strukture rodzinymeza i zony oddzielnie. I wtedy ozywaja ich Dzieciece leki, wzmacniajaclek przed Rodzicem zewnetrznym i wewnetrznym. Ozywienie wzorowwyniesionych z domu ojca czy matki, wplywa na formulowanie ich wobecwlasnego Dziecka. Jego widok poteguje nieprzezyte do konca urazy, niespelnione nadzieje, niewykonane polecenia. Dziecko w trzeciejgeneracji musi zamknac te figure przezyc, ktore dynamizuja ukladrodzinny po stronie meskiej i zenskiej. Nic dziwnego, ze nieraz identyfikujesie samo lub jest identyfikowane przez Rodzica z Dziadkiem i Babcia. Zpunktu widzenia Rodzica jest to terapia regresywna. W niej przestaje bycRodzicem, pozostaje nadal Dzieckiem. Mozna powiedziec, ze ponowniestaje sie Dzieckiem przy swoim Dziecku, wobec Rodzicow, ktorzy gowczesniej pozbawili dziecinstwa.Gra z Rodzicami - Dziadkami, czyni z Dziecka - Wnuka, czyli jeszczekogos mniej niz Dziecko. Wtedy Rodzic moze odreagowac swoje urazywyniesione z Dziecinstwa, przywlaszczajac sobie status wlasnego Dziecka,ktore symbolicznie cofa w strone wlasnego ojca lub matki. Regresywnaidentyfikacja Rodzica z wlasnym Dzieckiem poprzez nadanie mu statusu Wnuka uzaleznia je w sposob nieraz trudny do przekroczenia. Opozniabycie Doroslym, obniza szczebel samorealizacji, wytracajac z drabinyrozwoju ten, ktory potrzebny jest dla doswiadczenia w byciu Doroslym.Wtedy osiagniecie poziomu Dziecka jest wyczynem, a czasemniezrealizowana juz tylko mozliwoscia.Dziecko zepchniete w ramiona Dziadkow (Rodzic-Rodzica) ma statusembriona. Jest totalnie uzaleznione, zyje z zakazem, aby nie stawac sieDoroslym, a tym bardziej Rodzicem. Jego granica jest bycie Dzieckiem.Wyjscie poza nia grozi mu katastrofa. Zakaz wyjscia poza status Dzieckawidac w nadopiekunczosci, obsypywaniu rzeczami (tzw.prezenty) lubprzeciwnie - w konflikcie i karze, ktorej Rodzic uzywa, gdy chce utrzymacDziecko w istniejacym ukladzie. Osoby tak wychowane pozno dorosleja,przeciagaja ponad wiek biologiczny realizacje zakazanych uprzednioDziecku jego praw.9. Patologiczna identyfikacja.Dziecko przeciazone zakazmi zyje na granicy wytrzymalosci psychicznej. Igdy poddaje sie naciskowi, reaguje w sposob umiarkowanie implozywnynp. przez samodreczenie, samobojstwo, autyzm. Patologiczna adaptacja donacisku przebiega rownolegle do wywolywanych przez nia najpierwdelikatnych, a potem ostrych procesow dezintegracji psychicznej.Rozwijaja sie one od zaburzen osobowosci, carakteropatii czy socjopatii kupsychozie. Implozja psychotyczna przejawia sie nagle, jako niespodziewanywybuch energetyczny i komunikacyjny. Motoryczny chaos uzupelnia tenobraz. Swiat wdziera sie do wewnatrz. Obrona przed atakiem z zewnatrzwymaga wzmocnienia w lekach, narkotykach, alkoholu lub pracy.Lekomania, narkomania, alkoholizm czy pracoholizm maskuje depresje ichroni przed definitywna, zbyt szybka dezintegracja negatywna. Adaptacjado srodkow antydepresyjnych prowadzi do uzaleznienia nie tylko od nich,ale od depresji. Ona staje sie trescia komunikacji i dzialan.Osobowosc osob uzaleznionych wyraza sie poprzez wszystkie wyroznionesyndromy patologiczne np.paranoidalne, maniaakalno-depresyjne,psychotyczne, itd. Moga byc one leczone standardowo, tak, jak innejednostki zaburzen, zidentyfikowane w nomenklaturze psychologicznej czy psychiatrycznej. Taka terapia nie moze przyniesc oczekiwanych efektowbez uwzglednienia wymiarow milosci i wolnosci, ktorych deficytu nie da siezastapic tabletkami i zastrzykami. Dziecko opuszczone przez ojca lubznienawidzone przez matke ratuje sie samo. Ono ma takze w swoichrekach nic wyzwolenia. Ta nic moze byc zerwana. Trzeba wtedy odnalez jejnowy poczatek, ktory wiaze Dziecko z ojcem i matka. Sprawa zasadniczajest czas. Trzeba zdazyc przed czasem, w ktorym spelnia sie absurdegzystencji osoby uzaleznionej. Ten absurd polega na przyjeciu polecenia,aby nie bylo soba i w poslusznym polswiadomym realizowaniu go az do konca.Samozaglada jest sposobem rozliczenia Dziecka z Rodzicami i Rodzica z Dzieckiem. Bo od Rodzica plyna pierwsze wzory, co do zycia i smierci.Rodzic, ktorego Dziecko podjelo procedury samounicestwienia, ma swojwklad w ich realizacje. Ten wklad swiadomy lub nie, wyraza lek przedzyciem. Moze sie on wykrystalizowac jako lek przed Rodzicem, Doroslymlub Dzieckiem. W takiej stylistyce, nakaz Dziadkow wobec wlasnychDzieci realizuje sie w ich Wnukach. Terapia musi wiec obejmowac ukladtrojpokoleniowy. A nie jest w ogole mozliwa bez udzialu Rodzica. To onjest glownym aktorem i rezysrem dramatu uzaleznienia, ktorego ofiara jestDziecko. Zbyt czesto Rodzic popada w chorobe, gdy Dziecko zostalowyleczone, zbyt czesto Dziecko choruje, gdy Rodzic nie doswiadczyl sam prawa do bycia Dzieckiem.10. Zly duch.Ojciec czy matka boja sie konfrontacji seksualnej swoich Dzieci. Bo niechca lub nie moga konfrontowac wlasnych problemow seksualnych. Strachprzed niepozadana ciaza Dziecka jest odbiciem fobii Rodzica. Systemzastraszania Dziecka, ktore chce zainteresowac sie wlasna plciowoscia jestbardzo rozbudowany. Nie ma natomiast systemu promujacego pielegnacyjne i rozwojowe walory seksualnosci. Rodzic, ktory sam maklopoty seksualne chetnie podlacza sie do gry w straszenie Dzieckaseksem. Jednoczesnie przedluza rytualy pielegnacyjne i konsumpcyjne.Tak wiec tabu seksualne jest podtrzymywane, a jednoczesnieprzekraczane. Podtrzymujaca jest kontrola Rodzica, ktory nie chcedopuscic do syna czy corki innego Dziecka lub Doroslego.Rodzic, z potrzeba uzalezniania, nie chce dopuscic, aby w jego domupojawil sie ktos obcy. Jezeli jednak sie pojawia chce go usynowic lubucorczyc. Gdy obcy nie daje sie wlaczyc w emocjonalna diade lub triadejest traktowany jak cien, jak zly, ktory narusza pierwotna integracjeukladu Rodzic-Dziecko. Obcy jest zazwyczaj kolega lub kolezanka,przyjacielem lub przyjaciolka Dziecka. Wzmaga lek Rodzica wiec musi bycprzepedzony. Wypedzenie obcego jest symbolicznym aktem wypedzeniacienia wlasnego Dziecka, jest magicznym odpedzeniem Zlego Ducha. Jesttez symbolem wypedzenia wlasnego Dziecka.Zatrzymanie Dziecka zdrowo rozwijajacego wlasne poczucie tozsamosci niejest mozliwe. Musi ono opuscic Rodzica dla wlasnego dobra. Wiec jesli gonie opuszcza realizuje dobro Rodzica. Sobie gotujac zniewolenie, specjalnaniewole milosci. Niknie w niej wolnosc Dziecka i wzmaga sie niewolaRodzica. Rozroznienie wolnosci i milosci ma swoj aspekt erotyczny, cielesny i uczuciowy. Zatem w tym, co erotyczne Dziecko musi sie nauczycodkrywac milosc i wolnosc, kobiecosc i meskosc, samodzielnosc izaleznosc. Realizacja identyfikacji Rodzica grozi Dziecku zaburzeniemtozsamosci - nietozsamoscia. Nie moze ono stac sie Doroslym, aninastepnie Rodzicem. Pozostaje zawsze wykonawca polecenuzalezniajacych. Psychologia starozytna, zwlaszcza psychologia Platona doskonale analizujestrategie uzalezniania, swoista retoryke milosci i wolnosci. Ta psychologia,tak wrazliwa na ukazywanie wszelkich aspektow zniewalajacych czlowieka,dostrzega ja takze w milosci. Zajrzyjmy do Platona: I to zwaz, ze gdybys chcial wybrac najlepszego sposrod tych, ktorzy cie kochaja, to niewielki mialbys wybor - pisze Lizjasz w mowie, ktora Fajdros odczytuje Sokratesowi - przeciwnie, gdybys sposrod innych ludzi szukal tego, ktory by ci najwiecej odpowiadal, wybor masz ogromny. Przez to znacznie wieksze jest prawdopodobienstwo, ze wlasnie gdzies miedzy tymi wieloma bedzie czlowiek godny twej przyjazni.Zatem milosc ze wzgledu na waski zasieg jej oddzialywania i dzialaniewiazace, moze byc pulapka uzaleznienia. Widac to w rytualacherotyzacyjnych Rodzica. Wyjsciem z tej pulapki jest przyjazn, oddeterminowana od przymusu, oddzielona od niego wyborem,zidentyfikowana z szerokim zasiegiem wolnosci.11. Niby milosc.Rodzic, ktory praktykuje uzaleznienie Dziecka boi sie przyjazni iprzyjaciol, bo sam ich najczesciej nie ma. Walczy o milosc Dziecka,ukazujac mu przyjazn jako przelotny kaprys, jako niewiazaca zabawe, jakoNiby-Milosc. Tymczasem zadna milosc nie wytrzyma proby, gdy nie jestwsparta z drugiej strony przyjaznia, czyli milujaca wolnoscia. Kto przepedaz przyjaciela czy przyjaciolke, traktuje ich jak Cienie Milosci, przepedza tez Milosc Wyzwalajaca. Buduje niewole zaledwie milosna,pozbawiona wolnosci.Autonomia pragnien Dziecka zderza sie z heteronomicznymi naciskami Rodzica. Negatywny obraz heteronomii i autonomii nie pozwala zakonczyckonfliktu, jaki Rodzic funduje Dziecku w fazie identyfikacji. Dzieckozmuszone jest do zerwania ukladu z Rodzicem juz w okresie dojrzewania.Jest to potrzeba zdrowa i uzdrawiajaca proces ksztaltowania tozsamosciDziecka. Gdy pozytywne zerwanie nie jest mozliwe dochodzi czesto dozalamania psychicznego, do samobojstwa fizycznego lub psychicznego (np.narkotycznego). Przymus bycia takim, jaki jest Rodzic, nie jest dowytrzymania bez zaburzen psychicznych, bez wyzwolenia procesow autodestrukcyjnych. Na nie zakonczony proces identyfikacji naklada sie wiele zakazow znakazow Rodzica, rozszerzajacych sie na caloksztalt zachowan spolecznych. Motyw erotyczny, jaki jest w nie wpisany, powoduje, ze saone przyjmowane lepiej, mocniej niz inne nakazy i zakazy spoleczne.Trening erotyczno-moralny staje sie w Rodzinie syndromem uzaleznienia,treningiem dezerotyzacji i demoralizacji, gdyz oparty jest na poufnympraktykowaniu stosunkow kazirodczych. W takim ukladzie Dzieckoidentyfikuje sie sie nieswiadomie z ukrytym przekazem Rodzica.Wykonuje jego zyczenie bycia zdemoralizowanym i zdeseksualizowanymjednoczesnie. Takie rozbicie wyzwala procesy rozszczepienne wosobowosci. Wola milosci jest tu zmieszana z wola smierci lub z wolachoroby. Ta choroba jest wynikiem introjekcji poufnych polecen Rodzica.Gdy Dziecko nie zgadza sie z nimi, choruje lub popelnia samobojstwo, zrywa uklad, ucieka z domu. A nawet zabija Rodzica psychicznie lubfizycznie. W licznych przypadkach Dziecko podejmuje dzialaniaautodestrukcyjne po to, by moc ukryc podwojne zycie. To, co ukryte,eksploduje pod postacia patologicznego poczucia winy.Ukrywanie prawdy o sobie i Rodzicu wzmacnia uklad Rodzic-Dziecko. Domaga sie on fikcji, klamstw na wlasny temat i na temat Rodzica. Zyciefikcja, fantasmagoriami, snem, halucynacjami i wizjami zrazu ukryte, zczasem staje sie jawne. Usystematyzowane klamstwo jest drugim JaDziecka, integruje, zapobiega psychotycznemu rozpadowi. Zycie wparanoidalnym systemie integracji wiaze sie jednak z konfliktami. Rodzic,aby im przeciwdzialac, silnie nagradza i jeszcze silniej karze Dziecko. Maono do wyboru tylko chorobe, ktora usprawiedliwia przekazywanieniezbornych, sprzecznych lub kompromitujacych Rodzica komunikatow. Wtedy jest leczone. Ale przede wszystkim moze opowiadac glupstwa nawlasny temat i na temat Rodzica. Te Glupstwa sa identyfikowane jakonieprawdopodobne, niewiarygodne. Rodzic jest uratowany. A prawdaujawniona przez Dziecko odrzucona. 12. Wolnosc negatywna.Dramat Dziecka uzaleznionego polega na tym, ze nie moze ono wybractego, co chce lecz to, czego nie chce. Jest to akt wolnosci negatywnej,skompromitowanej przez prymat Rodzica, za ktorym stoi system przymusu spolecznego. Ubrany w biale fartuchy personel medyczny, poprawiapersonalizacje Dziecka. Ale czyni to pod dyktando Rodzica, ktory jest jegoreprezentantem, prowadzacym po cichu walke z Dzieckiem. Na strazyzniewolenia przez Rodzica stoi zbyt czesto lekarz, terapeuta, wychowawca,policjant czy duchowny. Nie chca oni sluchac glupstw Dziecka, ktoreoskarza system zniewolenia, przygotowany przez Rodzica. Ma on sluzycjego zabezpieczeniu i porzadkowi Rodzica.Dziecko uzaleznione przez Rodzica nie moze byc Doroslym. Wiec, abyzrealizowac swoje potrzeby musi stosowac metody Dziecka. Wszystkiepotrzeby sa zapokajane na sposob regresywny. Nastepuje oralizacjabodzcow analnych, uretalnych czy fallicznych. Dziecko - pije, ssie, pluje,wymiotuje, polyka, lize nie tylko po to, aby zaspokoic glod pokarmowy,lecz takze po to, aby wyrazic tu glod milosci i wolnosci. Oraz lek przedDoroslym i przed Rodzicem. Erotyzacja leku jest zabiegiemautoterapeutycznym. Dziecko moze byc wiec - erotomanem, lekomanem, alkoholikiem, narkomanem, pracoholikiem, byle moglo zaspokoic swojglod. I byle nie oderwalo sie od Rodzica, od jego wplywow fizycznych,ekonomicznych, psychologicznych.Rodzic trzyma w potrzasku swoje Dziecko. Musi sie ono od niego oderwac.Jak to jest mozliwe pokazuje ogromna liczba alkoholikow, ktorzyodplywaja psychicznie od Rodzica tylko w stanie upojenia. Ale zarazpotem, gdy wytrzezwieja integruja sie z paranoja Rodzica - sztywnieja. Azdo nastepnego cyklu alkoholowego wyzwolenia. Narkomania i alkoholizmpokazuja terapeucie, co moze zrobic, aby pomoc Dziecku wyrwac sie zkleszczy uzaleznienia. Musi on spowodowac wydostanie sie Dziecka zpsychopatycznej integracji. Ale to z kolei grozi popadnieciem wpsychotyczna dezintegracje.Toksykomania jest forma autoterapii, proba uwolnienia sie od dreczacychprzymusow. Jest to forma bezpieczna w przypadku, gdy nie dochodzi douzaleznienia od narkotykow, alkoholu, lekow. Ostatecznie doprowadzajaone do zalamania psychopatycznej ingerencji i ewolucji ku psychozie.Bolesny sposob uwalniania sie od ingerencji nastepuje bez wzgledu na jegooplakane skutki psychologiczne. Totez terapia nie moze polegac na blokowaniu tych procesow po to tylko, aby dochodzilo do wybuchupsychotycznego. Musi ona wyprzedzic ten wybuch, doprowadzajac dodezintegracji psychopatyczna wiez Rodzic-Dziecko.Z punktu widzenia psychoanalizy konieczne jest uzdrowienie procedurkarmienia i pielegnowania; jawnosc zachowan seksualnych, w takimstopniu, ze nie staja sie one grozne i czarne; uznanie autonomii Dziecka ijego prawa do milosci i wolnosci, bez wzgledu na upodobania czy sytuacjeRodzica; rezygnacja z przemocy, zmuszanie do usamodzielniania sieDziecka, gdy tylko osiaga wiek doroslego; przede wszystkim zasrekompewnsowanie prawa do przyjazni rowiesniczej i do konfrontacjiwlasnych uczuc z Rodzicem - obecnym i nieobecnym, Ojcem i Matka, bezwzgledu na ich relacje i wiezi osobiste.Psychopatyczna integracja Rodzica i Dziecka musi zostac zlamana wprocesie terapii. W innym razie przybiera postac demonopatii, w ktorejsymbolem zla jest Rodzic. On w wizjach psychotycznych,prepsychotycznych czy narkotycznych objawia sie jako Bog Zla (Szatan,Demon, Cien). Mieszka on w ciele Dziecka. A jego cialo jest prawdziwym pieklem. Cialo Dziecka uzaleznionego jest scena, w ktorej rozgrywa siedramat uzaleznienia. Wymaga ono rehabilitacji, odrodzenia, uzdrowienia.Totez konieczn jest terapia ciala. Kompensacja i sublimacja urazucielesnego moze prowadzic do uwolnienia zycia duchowego. Dzieckowkraczajace na te droge, znajduje sobie Rodzica transcendentnego. Jest towazna wskazowka dla terapii Dziecka, ktore jest uwiklane w zycie zRodzicem immanentnym, identyfikowanym jako Demon. Terapia poza cialem uwzglednia dezintegracje zaleznosci od ubostwienia Rodzica. Totezwiele procedur terapeutycznych osob uzaleznionych przyjmuje postacrytualow parareligijnych, doprowadzajacych do odnalezienia Rodzicatranscendentnego (Boga - milosci i wolnosci).13. Blona podlosci.Dziecko przenosi na terapeute identyfikacje Rodzica. On staje siezastepczym bostwem, guru, mistrzem i nauczycielem. Bardzo latwo wtedy okult terapeutyczny. Trzeba zatem wyraznie wskazac na wartosc najwyzsza,absolut, aby nie zajac boskiego miejsca. Terapeuta moze przyjac pozycjeDoroslego, ktorego Dziecku i Rodzicowi brak. Konieczne jest nastepniewycofanie demonopatycznej identyfikacji z Dziecka. Przezywa ono bol z powodu niemoznosci bycia zdrowym Dzieckiem i przekonanie, ze jestDzieckiem chorym.Kluczowym problemem, na ktory zwraca uwage psychoterapia jest kwestia introspekcji, czyli przyjmowania za swoje tresci i polecen Rodzica. Dziecko uzaleznione przepelnione jest introjekcjami. Trzeba go od tego uwolnic.Metoda uwalniania od introjekcji jest procedura, polegajaca naodtwarzaniu i ponownm przezywaniu urazow z najwczesniejszegodziecinstwa. Jak powtarzal prof. K.Dabrowski (za St. Zeromskim): trzeba rozrywacrany zarosle blona podlosci. Odszukanie momentow i miejsc bolesnych, pierwotnych urazow pozwaladotrzec do tych impulsow, ktore ukierunkowaly integracje psychicznaDziecka. Jeszcze wazniejsze jest odszukanie momentow i miejsc zdrowych,chocby byly mikroskopijnie male. Maja one istotne znaczenie dlauksztaltowania sie nowej strukturalizacji psychicznej. Odnalezienie wpamieci emocjonalnej przepelnionej bolem, chocby jednje sekundy miloscii wolnosci daje szanse na rozwiniecie pozytywnej determinacji bytowej ipsychologicznej.Pomoca w terapii osob uzaleznionych jest medytacja. Musi byc onastosowana po regresji, po to, aby zapelnic puste miejsca introjekcjamipozytywnymi. Medytacja jest sposobem wiazania psychiki z integrujacymija symbolami sakralnymi. Istotne jest wiec, jaka orientacje religijna maDziecko czy jego Rodzic. Od tego zalezy pomoc terapeuty. Nie moze on narzucac wlasnego swiatopogladu, wyznania, religii. Musi uszanowacwolnosc Dziecka i Rodzica. Zatem terapeuta musi miec wiedzereligioznawcza, aby nie redukowac terapii do wlasnych tylko przekonan,chocby uznawal je za najsluszniejsze i najswietsze. Doktrynerstwuzapobiega postawa ekumeniczna, pluralistyczna i ponadwyznawcza.Osoby uzaleznione chetnie wybieraja takie sposoby integracji religijnej,ktore nie sa orientowane na osobe lecz raczej na kosmos, swiatlo, nature.Dzieje sie tal dlatego, ze same przeszly przez pieklo depersonalizacji. Niemoga wiec, przynajmniej w poczatkowej fazie dlugo trwajacej terapii,przyjac personalizacyjnych wzorow integracji psychicznej. Stad taka atrakcyjnosc filozofii, psychologii i religii Wschodu, ktore nie domagaja sie rekonstrukcji osobowosci, ale ulatwiaja zatrzymanie rozplywania siepsychicznego. Poza tym wielosc postaci bohaterow, bostw, bodhiatwowulatwia zmalezienie czegos dla siebie, wlasnego Bostwa Integracyjnego.W kulturze Zachodniej role swietych Ksiag regulujacych przemianepsychiczna podejmuja terapeuci i lekarze. Ci jednak boja sie plynacejpsychiki, psychotycznej ekspresji. Terapii dokonuja w szpitalachpsychiatrycznych, ktore maja zastapic Aszramy i Swiatynie. Malo jest niestety w nich znawcow duszy. Sa znawcy ciala, ktorzy na sposob cielesnylecza dusze. Psychoanaliza odslonila ten fakt, czyniac z dramatuuzaleznienia skandal czlowieka Zachodu. Ujawnila tajniki tych uzaleznien,w sposob kwestionujacy status quo medycyny naukowej, ktora wuzaleznieniu widzi glownie procesy molekularne, zapominajac o duchowychi osobowych.14. Gra psychotyczna.Gdy Dziecko zamiast miloasci i wolnosci dostaje od Rodzica nakazchoroby lub smierci, zwraca go Rodzicowi w formie gry psychotycznej. Z tagra Rodzic nie moze sobie poradzic, staje bezradny, bo jest skutecznieukarany. Dziecko nie moze dac sie eksterminowac w nieskonczonosc.Granica takiej eksterminacji jest zawsze choroba lub bunt, agresja lubautoagresja. Dosyc interesujace jest polaczenie tych dwu stylow radzeniasobie z poczuciem odrzucenia. Dziecko, schodzac z pola widzenia Rodzica,stara sie nie powrocic w sposob, jakiego Rodzic najbardziej sie obawia. Teraz Dziecko zyczy Rodzicowi choroby i smierci. To zyczenie sie spelnia.Rodzic jeszcze nie przeczuwa, ze to zyczenie zagarnia i jego, ze sam bedziemusial chorowac i umierac, wraz z wlasnym Dzieckiem. Nic tak nie wciagaRodzica do gry, jak choroba, samobojstwo i smierc. I te atuty Dzieckonieraz wykorzystuje do konca.Proces uzalezniania ma swoje granice, staje sie psychologicznymsyndromem, ustrukturalizowana forma walki Dziecka Rodzicem. Zaczynasie od aktow samodreczenia, konczy zas aktami samobojstwa i smiercia.Objawy zaburzen fizycznych, cielesnych, psychicznych wiaza sie zeznieruchomieniem, sztywnieniem, oziebieniem. Wycofanie sie Dziecka zidentyfikacji zewnetrznych, wejscie we wlasne cialo, zamkniecie w nim,zduszenie, owocuje po jakims czasie utrata czucia, czesciowym lubcalkowitym znieczuleniem (anestezja) na bodzce zewnetrzne, a czasem iwewnetrzne. Takie znieczulenie wywoluje niepokoj, domaga sie sprawdzania wlasnego istnienia poprzez stymulacje ciala: drapanie, klucie, przebijanie, rozcinanie, itp. Blokada ruchowa, niemoznosc realizowanialicznych pobudzen ruchowych zmienia sie w odruchy natretne, w tiki,reakcje zastepcze dajace ulge i poczucie uwolnienia psychicznego.Ostatecznie Dziecko zaczyna odczuwac obcosc wobec wlasnego ciala lubjego czesci np. rak, nog, piersi, narzadow plciowych, uszu, itd. Dlaodzyskania pelnego czucia podejmuje akcje odczulajace np. wkladanie rekido ognia, polewanie ciala wrzatkiem, obciecie palca - wszystko po to, abyodzyskac poczucie samego siebie (P.Janet). Anestezja jest symbolemzaburzen, ktore moga byc wstepem do charakteropatii, socjopatii czy nawet psychozy.15. Zle przeczucia.Relacje miedzy Dzieckiem znieczulonym w akcie samoobrony a Rodzicem,ktory go do tego zmusil przybieraja forme niepelnej, chorej, wadliwejkomunikacji. Zamienia sie ona w rodzaj gry oscylujacej miedzy tyrania apoddaniem. W formach lekkich strukturalizuje sie jakocharakteropatyczna histeria, ktorej zadaniem jest ochrona ja Dziecka,majacego poczucie znikania cielesnego, fizycznego, psychicznego. Tuznajduje swoj grunt uksztaltowanie sie chorobliwego egocentryzmu, czyliidentyfikacja Dziecka z choroba. Zatem jest to konwersyjna formapotwierdzania siebie, w sytuacji totalnej negacji, jaka stosuje wobec niegoRodzic.Identyfikacja Dziecka z choroba przejawia sie w postaci samodreczenia.Przyjmuje ono kare i przyjmuje wine za to, ze nie jest kochane, z wlasnejniejako inicjatywy. W ten sposob zbawia sie od poczucia winy. Rytual pokutny wzmacniany jest przez poczucie nizszosci i poczucie, ze jest sienikim. Rytual samodreczeniowy ma charakter zabobonno-profilaktyczny(K.Dabrowski). Dziecko czuje sie przez to zabezpieczone przed choroba ismiercia. Dodatkowym motywem, ktory utrudnia wydobycie sie z kleszczychoroby identyfikacyjnej sa tzw. zle przeczucia, czyli projekcje stlumionychuczuc do Rodzica, ktore nie moga byc ujawnione w sposob bezposredni iswiadomy.Dziecko przyjmujace na siebie wine Rodzica, nie przyjmuje kary za nia.Chce przynajmniej w czesci ukarac sprawce wlasnych, rzeczywistych luburojonych nieszczesc. Doznaje przy tym ulgi, oslabia nienawisc do Rodzica,gdyz wie, ze jego dzialanie czesciowo krzywdzi takze Rodzica. Rachunki sawiec wyrownywane. W miare, gdy poczucie krzywdy rosnie, Dziecko starasie zrzucic wine i zastosowac kare wobec Rodzica w pelnym zakresie. (Bedzie nia choroba psychiczna lub samobojstwo).Samobojstwo jest finalna postacia procesow samodreczeniowych,zwiazanych nakazem do zycia bez milosci i wolnosci, czyli bez Doroslego iRodzica. Dziecko obnaza dramat samobojczy, ujawniajac w nim, kim jestjego Rodzic i kim jest Ono. Wystepuje wiec jako sedzia i ofiara. Rodzicjest oskarzony. Formy cierpien, na jakie skazane jest Dziecko przezRodzica to np.: agresja, psychopatia, poczucie malej wartosci,hipochondria, fobie i tiki, anestezja, poczucie winy, natrectwa, kompleksEdypa i Elektry, praktyki kazirodcze, marzenia homoseksualne, onanizm,charakteropatyczna histeria itd. To wszystko dostaje w prezencie odRodzica Dziecko jako jego wyposazenie i zagrozenie, jako nakaz i zakazjednoczesnie. Ten przekaz jest ukryty przed oczami i uszami Doroslego,obcego i nieznajomego. Dziecko uzaleznione przez taka zawartoscprzekazu, uwalnia sie od niego, ujawniajac wszystko, wywlekajac na zewnatrz i demonstrujac tyranie Rodzica. Staje sie sedzia Rodzica ijednoczesnie poddaje pod osad siebie. Przybiera postac narkomana, pijakalub samobojcy aby oslabic wine Rodzica i uniknac kary.Potrzeba zaleznosci miedzy Rodzicem i Dzieckiem zamienia sie w ofiare,jaka sklada z siebie Dziecko. Jest to ofiara bycia nieprzytomnym,nieodpowiedzialnym, zaburzonym, kims, kogo sady i komunikaty moznaodrzucic, zakwestionowac, uniewaznic. Dziecko lojalne wobec Rodzicamoze pragnac dla siebie tylko choroby lub smierci. To pragnienie staje siechroniczne, gdy nic sie w ukladzie Rodzic-Dziecko nie zmienia na lepsze.Wytwarza sie nie tylko chroniczny stan pozadania choroby, ale takzechroniczny stan pozadania smierci (K.Dabrowski). Przybiera on formeusystematyzowanej procedury samobojczej.16. Ja i nie-ja.Wstepem do zabicia siebie jest rozbicie percepcji swiata na dwie,przeciwstawne sobie czesci, na ja i nie-ja, ktore jest utozsamiane zCieniem, Grzechem, Wina, Diablem, Doroslym, Rodzicem, Bogiem. Dziecko zabijajac siebie, zabija jednoczesnie Doroslego i Rodzica, zabija sprawcow bolu i cierpienia, zabija Demona i Boga. Odratowane podejmujeponowna decyzje o smierci. Az do skutku, az do wyzwolenia sie spodwladzy Rodzica lub zapanowania nad nim.Stawanie sie nieprzytomnym polega na rozmywaniu granic tozsamosci zapomoca narkotykow, lekow, alkoholu, ktore traktowane sa jako srodki przeciw znieczuleniu, odzmyslowieniu ciala, przeciw bladosci uczuc. przeciw martwocie fizycznej i psychicznej. Srodki chemiczne wyzwalaja wizjewolnosci, ale nie daja odczuc milosci. Pozwalaja przeniesc sie w sferehalucynacji, w ktorych obrazy wolnosci zastepuja milosc, identyfikuja sie znia w wyobrazni, nic nie dajac Dziecku, oprocz pieknych zludzen. Tezludzenia sa potrzebne po to, zeby przezyc troche dluzej, niz pozwala na toudreka dnia codziennego. Stymulacje chemiczne nie poprawiaja jednakdynamiki uczuciowej Dziecka, nie powiekszaja jej, gdyz sa projekcjamimilosci i wolnosci, odwroconymi od realnych przezyc. A doswiadczenia,odczucia, wizje nie przezyte szybko ulegaja zapomnieniu. Nie daja oneszans na emocjonalna czy intelektualna odnowe, bez stalego draznieniasiebie. To zas przy slabych potencjalach psychicznych, prowadzi dorozbicia funkcji pamieciowych, intelektualnych i emocjonalnych.Srodki euforyzujace, podniecajace, stymulujace cialo bardzo czestozamrazaja, usmierzaja i znieczulaja uczucia. Dlatego dawki tych srodkowmusza byc coraz wieksze i coraz czesciej stosowane, gdyz staja sie corazmniej skuteczne. Wycofanie sie z uzywania chemicznych stymulatorowemocjonalnych i wyobrazeniowych jest trudne. Szansa wycofania zmniejszasie z kazdym dniem ich stosowania. Bardzo trudno jest wrocic do bezposredniego kontaktu ze swiatem, do samego siebie, do wlasnejcielesnosci, gdy percepcje sa sztucznie odcielesnione, gdy nie funkcjonujauczucia i pamiec. Uczucia utrzymuja pamiec w aktywnosci. Niszczacstruktury pamieci Dziecko dokonuje oczyszczenia jazni ze wspomniennieprzyjemnych. Ale nie jest w stanie zatrzymac tez wspomnienprzyjemnych, zdobytych naturalnie lub za pomoca sztucznychstymulatorow. Zaczyna zywot bytu kosmicznego, roslinnego lub zwierzecego, plynacego w bezgranicznosci wlasnego ja, ktore rozlewa sie w kosmosie. Jego ja miesza sie z nie-ja. Samopoczucie staje sie na momentlepsze. Potem znowu pojawia sie lek i trwoga przed niebytem, i potrzebaleczniczych urojen.Dziecko za pomoca narkotykow odwiazuje sie od zaleznosci od Rodzica, ucieka psychicznie, bierze kosmos za wlasny dom, zatraca sie w smierciwlasnego ja. Oderwanie uczuc od ciala i intelektu jest rzeczywisciezabiegiem samobojczym. Prowadzi do psychotycznej dezintegracji, w ktorejfunkcje scalajace przejmuja procesy paleologiczne. Osobowosc Dzieckamiesza sie z wyobrazeniami zbiorowymi, archetypami psychicznymi, ktorechronia przed ostatecznym rozpadem psychicznym i smiercia. Ichpojawienie sie w rozbitej psychice zmniejsza polaryzacje psychotyczna ipozwala odbudowac integracje z nieswiadomymi wzorcami zycia, obowiazujacymi zawsze i wszedzie. Rozbicie psychotyczne utrzymujeDziecko w stanie nieswiadomym i nie pozwala na rekonstrukcjeosobowosci. Ogranicza zachowania do reakcji na impulsy nieswiadome,ktore stymuluja do poszukiwania twardych sprawdzianow wlasnegoistnienia. Sfera nieswiadoma, jako bardziej aktywna, niz sfera swiadomaodgrywa u Dziecka uzaleznionego role wazniejsza. Tyle, ze nie stymulujeona do zycia, a do smierci.17. Bogaty wiezien.Rytualy nekroidalne sa praktykowane nie tylko przez Dziecko, ktoredoznalo szczegolnej krzywdy od Rodzica. Alkoholizm, narkomania czysamobojstwo maja swoich adeptow w rodzinach, w ktorych Rodzic stara siebyc dobrym dla Dziecka. Przestrzega nakazow psychologii, medycyny czysocjologii, zabezpiecza materialnie Dziecko, karmi je i pielegnuje, pozwalana kontakt z rowiesnikami, zapewnia swobodny dostep do siebie, jednymslowem stara sie byc dobrym Rodzicem. A jednak Dziecko w pewnym momencie zdradza tendencje do wybierania rytualow smierci, wchodzac nasciezke degradacji. Dlaczego tak sie dzieje? Choc na to pytanie trudno jestdac ostateczna odpowiedz, mozliwe jest czastkowe wyjasnienie, oparte naobserwacji rytualow pielegnacyjnych Rodzica. Sa one oparte naschematach naukowych, a nie na przezyciach Dziecka i Rodzica. W takichstandardach, gdzie wszystko jest z gory ustalone, gdzie nie ma miejsca naspontanicznosc, niespodzianke, pomylke, slabosc czy nieszczescie Dzieckoczuje sie zamrozone, ograniczone, uwiezione, zablokowane. Tam, gdzie niemoze przejawic zadnej inicjatywy, musi popasc w bezruch, w depresje.Zatem chorowanie, rytualy zalobne sa takze sposobem wylamywania sie zeschematu, ktory zmusza do zycia wedlug wskazan psychologii bogategowieznia. Psychologia ta nakazuje zabezpieczenie wszystkiego tak, aby Dziecko nie moglo juz czegos wiecej chciec. Jest to odwrotna strona zyciawedlug psychologii biednego wieznia, ktorego zycie nastawione jest nazadaniu wszystkiego, oprocz tego, co jest. I w jednym i w drugimprzypadku brak jest sensu zycia.Jedna z trudnosci, jakie przezywa Dziecko uzaleznione jest zakaz wypowiadania sie we lwasnej sprawie, wlasnym jezykiem. Aby ominaczakaz i jednoczesnie zachowac lojalnosc, Dziecko szuka innego jezyka dlawyrazenia wlasnych bolow i potrzeb. Odwoluje sie wiec do subjezykow,gwar, slangow, ksyw, ktore funkcjonuja w podkulturach np. w wiezieniu lubdo nadjezykow, ktore funkcjonuja w tworczosci lub w mitologiach,rytualach, poezji, malarstwie czy muzyce. Charakterystyczne jest sieganiedo do jezykow nauki dla usprawiedliwienia swoich dolegliwosci i wyrazeniaich w sposob neutralizujacy atak na Rodzica. Takim jezykiem jest np.jezyk psychiatrii, jezyk psychoanalizy, psychologii glebi, teoriidezintegracji pozytywnej, itp.18. Ukryte intencje.W jezyku psychologii i psychiatrii latwiej mozna ujawnic ukryte intencje.Bardzo czesto Rodzic siega do twierdzen naukowych, aby usprawiedliwicswoj brak Milosci do Dziecka. Podobnie Dziecko, siega do nauki, abyusprawiedliwic swoja Nienawisc do Rodzica. Korzysta z tego typu zabiego,aby zrzucic czesc odpowiedzialnosci. Latwiej wyraza wine Rodzica. Ponadtowcielajac wlasne mysli w trudny, niezrozumialy dla Rodzica jezyk, moze siez nim zidentyfikowac i symbolicznie doznac wyzwolenia. Taki jezyk mowiprawde, ale nie zdradza mowcy. Dziecko pozostaje bezpieczne. Aniebezpiecznie czuje sie Rodzic, ktory boi sie jezyka nauki, diagnoz iprognoz, dotyczacych osobowosci, zycia, rozwoju czy psychiki. Potrzeba odtwarzania urazu przejawia sie w pasji zapisywania krzywd,nieszczesc, chorob. Powracania po wiele razy do tego samego przykregozdarzenia wiaze sie ze slaba uczuciowoscia Dziecka, ktore nie mozeprzeksztalcic urazu w budujace go doswiadczenie. Mamy do czynienia zprzezuwaniem psychicznym, zamiast z przezywaniem, rozwijajacymuczuciowosc i osobowosc. Zatrzymywanie przezyc negatywnych, wcielanieich w jezyk, laczy sie z wyolbrzymianiem lub pomniejszaniem niektorychfaktow. Zalezy to od tla przezyciowego, od relacji z Rodzicem i od wlasnychmozliwosci rozwojowych. Dziecko inteligentne posluguje sie tekstami,esejami, wierszami jako sposobami mowy, ktora ujawnia to, co zakazane. Taka tworczosc jest ekspresja zakazanej rzeczywistosci. Miesza jawne zukrytym, jasne z ciemnym, prawdziwe z nieprawdziwym, chore ze zdrowym,racjonalne z nieracjonalnym, bez obaw ataku ze strony Rodzica lubDoroslego. Ta mowa pozwala na utrzymanie rownowagi miedzy sferawewnetrzna i zewnetrzna tozsamosci Dziecka. Ale zbytnie pomieszaniejezykow, w tym identyfikacja z polprawdami, zaokragleniami, dorobkamijezykowymi, daje efekt sprzeczny z zamierzonym. Okreslic go mozna, jakopuchniecie maski jezykowej. Zerwanie komunikacji dziala tak, jakpekniecie psychiczne maski jezykowej Dziecka. Utrudnia to opowiesc o swoim nieszczesciu. Do tego potrzebna jest specjalna fantazja, ostrepodniety lub nowe fakty, ktore pozwola dac Dziecku nowe swiadectwo.Gra z samym soba, z jezykiem prowadzona jest po to, aby fakty, ktorychdoswiadcza mogly byc uzyte przeciw Rodzicowi. Tylko choroba, obled, albosamobojstwo moga miec moc niezaprzeczalnego swiadectwa, ze Dzieckojest ofiara Rodzica.19. Maska konfliktu. Uzaleznienie w formie lekomanii, narkomanii czy alkoholizmu jest wprzypadkach ostrego konfliktu Dziecka z Rodzicem maska, oslaniajacajego przyczyne, przebieg i tresc. Jest to pierwsza zaslona tego konfliktu.Druga jest choroba psychiczna i samobojstwo. Te graniczne efektyuzaleznienia - nie sa niczym innym, jak rozgrywka, rozprawa i kartaprzeznaczenia dla Rodzica. W przypadku, gdy Rodzic tej gry niepodejmuje, Dziecko wlacza do niej terapeute (lekarza, wychowawce, duchownego). Cel agresji z Rodzica zostaje przesuniety na jegoreprezentanta lub zastepce. Paradoks polega na tym, ze to oni chca pomocDziecku w przezwyciezeniu uzaleznienia. Ale poniewaz zaslaniaja Rodzica,zdejmujac z niego odpowiedzialnosc, chroniac od dotkliwej kary, sami saukarani. Istnieje wiele przykladow tego typu zastepczej agresji, ktoramozna uznac za typologiczna.Oto student, ktory znajduje sie w konflikcie z Rodzicami. Atakowany jestojciec, a matka jest usprawiedliwiana. Szuka on pomocy po calej Polsce, uroznych terapeutow (psychologow, psychiatrow, duchownych). Opowiadaim te sama historie o swoim nieszczesciu, czyli o zlym ojcu. Skarzy sie nato, ze poprzedni terapeuta, u ktorego szukal pomocy, nie jest dosc dobry,niczym jego ojciec. Musi wiec szukac pomocy gdzie indziej. A slyszal, zeistnieje ktos tak wybitny jak osoba, u ktorej wlasnie jest. Dobry terapeutaprzyjmuje z wdziecznoscia slowa pozytywnej oceny, stara sie pomocchoremu. Po pewnym czasie stwierdza, ze Dziecko prowadzi z nim gre.Terapeuta identyfikuje te gre. Wtedy Dziecko zmienia terapeute, powtarzajac nieustannie swoja gre z Rodzicem. Pewna przewaga Dzieckapolega na tym, ze przybiera ono maske psychotyka. Umie za jej pomocastraszyc przede wszystkim Rodzica. Warto wiedziec, ze owym Dzieckiemmoze byc kazdy np. student filozofii. Ale przychodzi moment, w ktorym niemozna zaakceptowac jego gry. Musi sie dowiedziec, ze jest zdrowy, skorojest agresywny. Gra w psychotyka musi byc zdemaskowana, uniewazniona,zerwana. Zdemaskowany jako zdrowy bo agresywny wypada z terapii. Niemoze jednak zaakceptowac prawdy. Wtedy wraca do domu, w ktorymmoze nadal grac role chorego psychicznie.20. Diagnoza psychiatryczna.Diagnoza psychiatryczna moze ulatwic przewlekla gre z Rodzicem.Naznaczanie jest forma uzalezniania nie tylko chorego Dziecka, ile przedewszystkim chorego Rodzica. Lepiej jest ujawnic te odpowiedzialnosc poobu stronach. Tym bardziej, ze Dziecko ma klopot w wyegzekwowaniuchocby czesciowej odpowiedzialnosci od Rodzica. Musi go wiec postraszyc.Ale strategia, jaka podejmuje jest dla niego samego zabojcza. Womawianym przypadku psychotyczna gra zostala przedefiniowana inazwana gra charakteropatyczna. Diagnoza zostala przesunieta w dol, napoziom zachowan agresywnych. Przez co stala sie zbyt trywialna,nieoplacalna, pozbawiona mocy. Nie mozna za pomoca takiej diagnozywalczyc z Rodzicem. Gra zdefiniowana nie na poziomie Dziecka, a napoziomie Doroslego, czyli na poziomie odpowiedzialnosci za siebie niepozwala na to.Walka z Rodzicem, ktora w zastepstwie prowadzi terapeuta moze iscjeszcze dalej. Oto corka postanowia ukarac ojca za to, ze bardziej kocha brata. Motyw zazdrosci jest tu o tyle wazny, ze Dziecko jest kobieta, ktoranie chce nia byc. Ubiera sie po mesku, cwiczy meskie sporty, przygotowujesie psychologicznie do walki z mezczyzna. Silna tendencja paranoidalnapozwala jej wyobrazac sobie, ze jest terapeuta wszystkich kobiet, ktore niechca nimi byc. Swoja gre z Rodzicem, o bycie mezczyzna, zaczyna odmanipulacji cialem: naciecia skory, wyciecia migdalkow, przebicia blonydziewiczej, az do zabiegow zwiazanych z wycieciem jajnikow. To wszystkomiesza z cwiczeniami karate, narkotyzowaniem, piciem alkoholu iuwodzeniem mezczyzn. Aby ich nastepnie porzucic i ponizyc. Inicjacja wrytuale walki z Rodzicem, zwlaszcza ojcem, jest gwalt przez nieznanegomezczyzne.Rytualy walki z ojcem (mezczyzna) sa oslaniane przez narkomanie.Oslaniaja nie tylko kazirodczy gwalt, ale i kazirodcze kolizje z kobietamiuwiedzionymi (przez ojca lub dziadka, stryja, wujka, sasiada, itd.). Zgwalcone Dziecko - kobieta, uwodzi teraz psychicznie i fizycznie innekobiety, zapadajac nastepnie w amnezje. Twierdzi, ze sama zostalauwiedziona i zgwalcona. Nie ma nikogo, kto by w jej opowiesciach odegralrole pozytywna. Pochlebstwa latwo zmienia w oskarzenia. Ma potrzebeagresywnego gryzienia i kasania psychologicznego. Podobnie postepuje zterapeutami, traktujac ich jako reprezentantow Rodzica.W szczytowym okresie gry z ojcem, odwiedza osrodki terapeyutyczne,rozpoznaje i gdy zna metode, opuszcza je. Rozdziela swoje ja i nie-ja na to,co wzniosle i czyste i na reszte, ktora jest brudna i godna pogardy. Tenbrud jest argumentem na jej czystosc, toczy gre czystego Dziecka z nieczystym Rodzicem. Gdy brak juz osrodkow i terapeutow, ktorychmozna szantazowac usiluje popelnic samobojstwo. Bierze leki, ktoremiesza ze srodkami znieczulajacymi, zaaplikowanymi podczas zabieguchirurgicznego. Po kilku dniach ostrego zagrozenia zycia i wielu dniachrekonwalescencji wraca do domu. Szantazuje, zaraza psychicznie swojanienawiscia kazdego, kto chce jej pomoc. Spisuje historie swegouzaleznienia. Sa to teksty pelne oskarzen swiata i rownie pelne uwielbieniadla siebie, swojej wyjatkowosci.Dziecko, ktore podejmuje gre psychotyczna, zachowuje patologicznarownowage miedzy wlasna slaboscia i niezdolnoscia do konfrontacji zRodzicem. Konfrontuje sie z nim posrednio za pomoca zabiegoupokarzajacych go i karzacych, za rzeczywiste lub urojone krzywdy. Wpatologicznej konfrontacji wzmaga nacisk na Rodzica lub na osobe, ktorago zastepuje. Ostatecznie podejmuje walke z zamiarem zniszczenia, nietyle siebie, ile Rodzica. Rodzic natomiast ma tendencje do zrzucaniaodpowiedzialnosci za relacje z Dzieckiem na instytucje spoleczne,medyczne, wychowawcze, ktore definiuja sie jako leczace. Aby zniszczycRodzica trzeba uderzyc w samo centrum, w instytucje leczaca, wmistyfikacje i przemoc. Pokonanie Rodzica staje sie wiec centrumdlugotrwalej i uporczywej walki Dziecka.21. Wielka choroba.Jedna z form tej walki jest mieszanie Rodzica z soba, wciagniecie go wewlasne urojenia. Jest to odplata Dziecka za to, ze zostalo pomieszane zinnymi. Deformacja Rodzica jest kara za brak bezposredniej komunikacji,za brak milosci i wolnosci. Choroba Dziecka zmusza Rodzica do znizeniasie do jego poziomu, do stania sie sluga wielkiej choroby malegozdegenerowanego psychicznie Dziecka. Pasja, z jaka Dziecko identyfikujesie z choroba i chce utrzymac status chorego, zbiega sie z pasja Rodzica,ktory pragnie czegos wrecz przeciwnego. Dziecko czuje sie w ten sposobemocjonalnie dowartosciowane, czuje, ze zyje, mimo, ze wlasnie umiera.Ten uklad zaleznosci emocjonalnej jest czesto tak silny, ze gdy udaje siewyleczenie Dziecka, chorowanie podejmuje Rodzic, po to, aby zachowacpatologiczna rownowage w rodzinie. Rodzic nieswiadomie kontynuujeprzymus chorowania, ktory poprzednio narzucil Dziecku. Od Dzieckaprzyjmuje ja, jako znak tozsamosci, bez ktorego traci swoja waznosc igodnosc.Siegniecie po bron ostateczna, jaka jest samobojstwo, wiaze sie z probaokreslenia odpowiedzialnosci Rodzica za los Dziecka. Dziecko pragnieuderzyc w Cos lub Kogos, kto stoi poza lub ponad Rodzicem. Przeniesienieidentyfikacji zla ponad wlasnego Rodzica polega na wciagnieciu w grepsychotyczna - Boga. Mieszanie wlasnego Rodzica z Bogiem przybierapostac bluzniercza lub pokutna. Dziecko ma pretensje o to, ze Rodzic niespelnia swoich zadan, nie jest na miare jego potrzeb, zadan i wyobrazni. Podejmujac licytacje z soba o cierpienie przekracza wszystkie cierpieniaswiata. Nawet cierpienia katowanych wiezniow w obozachkoncentracyjnych.Nadanie sobie kosmicznej skali w cierpieniu nie musi byc negatywne. Alejest tak wtedy, gdy cierpienie osobiste jest zintegrowane z cierpieniemRodzica. Dziecko uzaleznione, grajace w psychoze, pragnie rozlac swojecierpienie w kosmosie, pragnie nim zranic innych, aby ukarac i tych,ktorzy nie sa krzywdzeni, nie tylko tych, ktorzy krzywdza, czyli Rodzica iDoroslego. Siegaja takze do innego Dziecka, ktore musi ginac razem zparanoicznym gestem Dziecka chorego. Dzieje sie tak w mysl zasady, ze:krzywda rodzi czesto nienawisc do niekrzywdzonych (K.Dabrowski). Tanienawisc rozlewa sie takze na Boga.22. Kres konfrontacji.Przeksztalcanie gry z Rodzicem w gre z Bogiem jest wskazowka, ze zblizasie kres konfrontacji Dziecka z Rodzicem, ze musi ono totalniezakwestionowac jego wplyw na siebie. Uznanie swojej rownosci z Bogiem wcierpieniu daje Dziecku chwilowa ulge. Poczucie mocy miesza sie bowiem zodczuciem niemocy, w tym takze niemocy Boga. Nastepuje rozerwanieintegracyjnych wiezow psychicznych. Rozpad psychiczny wyzwala tlumione dotychczas wrogie uczucia do Rodzica. W tresciach, obrazach i wizjachjako moc wiodaca pojawia sie szatan, bestia, z ktora Dziecko chetnie sieutozsamia w walce z Rodzicem. Po paranoicznej eksplozji nastepujeuspokojenie, cofniecie sie myslenia na poziom procesow paleologicznych.Dziecko, ktore wkroczylo w swiat urojen, halucynacji i projekcji, z powodurozbicia psychiki na czastki elementarne, zyje targane lekiem iuwielbieniem dla siebie. Oglada siebie i swiat tak, jak wyglada on wbajkach, mitach, basniach, wizjach. To rozbicie ma charakter dajacypoczucie wolnosci i milosci zamiast rzeczywistej wolnosci i milosci. Dzieckow tym swiecie czuje, ze jego los zostal zaklety w kamien, rosline, drzewoalbo w zwierze np. ropuche, weza, czy konia itd. Musi znalezc sie ktos, ktowyzwoli Dziecko z tych strachow. Dostep do gry psychotycznej moze sie dokonywac tylko przez symbole. Tu przewage ma terapia oparta napsychologii glebi, psychologia teologiczna i filozoficzna, a takzepsychologia tworczosci. Model zycia, choroby, i smierci, odbiera Dziecko od Rodzica. W tymmodelu moc daje Dziecku choroba. Ale gra w chorobe, z czasem zmieniasie w chorobe rzeczywista. Dziecko paranoiczne zabija siebie, zabijajacprzy tym Rodzica w sobie. Dziecko wycofane i przestraszone zmierzasamotnie ku chorobie i smierci. 23. Jezyk choroby.Chory jezyk osob uzaleznionych nie jest taki chory, na jaki wyglada. Jestto jezyk opozycji psychologicznej Dziecka wobec Rodzica. Jest to wiecjezyk zdrowienia i zdrowia, ktore moze byc utrzymane na najnizszympoziomie, na pograniczu jawnosci. Zbadanie jezyka Rodzica, ktoryuzaleznia, jest trudniejsze, jezeli nie jest to jezyk inwektyw ipatologicznego zargonu. Jezeli jest to jezyk wyrafinowany, naukowy, pelenodwolan do wiedzy psychologicznej, a nawet religijnej. Ale jest to jeyzkprzemocy. Rodzic komunikuje w nim Dziecku swoja wyzszoscintelektualna, spoleczna i fizyczna. Podkresla, ze jest nad - celebrujepozycje pionowa. Dla Dziecka ma natomiast pozycje pod - rytualizuje jegopozycje pozioma , nizszosc.Jezyk Rodzica, ktory zglasza sie o pomoc dla swojego Dziecka jestjezykiem pana, ktory opisuje Dziecko jako swoja wlasnosc, jakoniewolnika. Rodzic, ktory uzaleznia Dziecko nie chce pomocy dla siebie,ale dla Dziecka. Sam czuje sie dobrze i wyniosle. Najczesciej zna juzdiagnoze, ktora odnalazl w podreczniku psychiatrii lub pedagogiki. Wprzypadku uzaleznienia wzmacnianego i maskowanego narkotykami lubalkoholem, czy nawey zaburzeniami psychicznymi, jako przyczyneuzaleznienia, Rodzic podaje objaw. Przy czym jest to objaw definiowanywedlug specyficznej psychologii i psychiatrii, ktora innym razem ten samRodzic odrzuca, jako zwierzeca, powierzchowna, zbyt biologiczna. W kazdym razie czyni tak wtedy, gdy sam jest diagnozowany. Chetnienatomiast przyjmuje wszelkie etykiety chorobogenne, nadawane jegoDziecku przez lekarza czy terapeute.Jezyk choroby, wypracowany przez psychiatrie i psychologie biologiczna ibehawioralna jest dobry dla Rodzica, bo pozwala wylaczyc jegoodpowiedzialnosc za uzaleznienie i zrzucic ja na objaw. Rodzic zrzuca teodpowiedzialnosc na lekarza i terapeute, zadajac od nich szybkich wynikoww leczeniu Dziecka. Pod warunkiem, ze sam nie bedzie poddawany terapiilub leczeniu. Wielki opor Rodzica przed przyjeciem odpowiedzialnosci zauzaleznienie daje sie takze zauwazyc takze w wybieranym rodzaju terapii,ktora Rodzic akceptuje lub uznaje za skuteczna. Najchetniej wybieraosrodki zamkniete, miejsca o silnym rezymie, ktore odpowiadaja jegoosobistej mentalnosci i wzmacniaja poczucie mocy. Mania kontroli jest wtych osrodkach gratyfikowana, gdyz zajmuja sie one osobami, ktoretakiego rezymu potrzebuja. Trafiaja tam bowiem dzieci w wiekumlodzienczym, znajdujace sie w stanie definitywnego zagrozenia. Rodzic omentalnosci policyjnej nie znajduje wczesniej ani ochoty, ani czasu naprofilaktyke, na wolnosciowe formy terapii dla wlasnych Dzieci.Istnieje w polskich warunkach swego rodzaju unia Rodzicow i terapeutow omentalnosci autorytarnej. Przejawia sie ona w celebracji wieziennych iparamilitarnych form terapii. A takze w swoistym leku przed jezykiempsychologii i psychiatrii, ktore analizuja glebokie lub wysokie warstwy swiadomosci, jej poziomy przed, pod, czy nadswiadome. Lek przedpsychoanaliza, psychologia glebi, teoria dezintegracji pozytywnej jestdowodem na to, ze ani autorytarni Rodzice, ani terapeuci, ktorychwybieraja, nie moga sie wyzwolic z potrzeby patologicznej kontroli. Jezyktych psychologii jest dla Dziecka jezykiem zdrowia i wyzwolenia. Wtotalitarnych lub autorytarnych spoleczenstwach psychologie te nie sastosowane w praktyce instytucji leczniczych. Sa tepione i zakazywane. Aosoby, ktore sie nimi posluguja - przesladowane. Tak uksztaltowana mentalnosc lekarzy i terapeutow, przyzwyczajonych do umyslowegoniewolnictwa nie latwo ulega zmianie. Swiadczy o tym ukryty opor przedzmianami w nauce o czlowieku. Katedry psychologii, pedagogiki ipsychiatrii nadal so formowane i sterowane przez osoby o mentalnoscinadzorcow.Odwolywanie sie do psychologii, opisujacych czlowieka w jezyku wolnosci iwyzwolenia, milosci i rozwoju, ma znaczenie dla depatologizacji postawosob uzaleznionych. Dopuszczenie egzystencjalnego, fenomenologicznego,czy humanistycznego jezyka w psychoterapii, jako alternatywa dlamechanistycznego, statystycznego, lub zwierzecego paradygmatu, pozwalawyzwolic wieksza liczbe osob uzaleznionych. Pojawienie sie nowego jezyka,wyrazajacego dramat uzaleznienia, pozwala uformowac sie swego rodzajupsychologii wyzwolenia. W jezyku tym nie ma nakazu wyrazania wlasnego dramatu w jeden obowiazujacy wszystkich sposob. Psychologia ta niezmusza do odgrywania roli alkoholika, narkomana czy samobojcy dlaprzekazania prawdy o sobie. Mowienie przykrej prawdy o Rodzicu nie jestzabronione norma dnia, norma totalitarnie zorganizowanej rodziny ispoleczenstwa, autokratycznie zorganizowanej terapii czy leczenia. Imwiecej jest takich zakazow i nakazow zabraniajacych wypowiadanie prawdyo sobie, tym wiecej jest osob uzaleznionych nie tylko psychologicznie aletakze spolecznie, a nawet religijnie. Struktura uzaleznien zbudowana wPolsce zbiera swoje zniwo w masowej regresji, w obronie przed zmianami,w poszukiwaniu ideologii uzaleznienia. Pozwala ona kultywowac nadalmentalnosc niewolnicza i celebrowac postawy zlodziejsko-Zzebracze,zamiast wzmacniac potrzebe zmiany, rozwoju osobistego i spolecznego.24. Budowanie autonomii.Psychoterapia nastawiona na rozwoj stara sie uchwycic w zjawiskach patologicznych jadro zdrowia,ktore zostalo zasloniete przez grezniewalanego Dziecka ze zniewalajacym Rodzicem. Zanim jednak dojdziedo przeksztalcenia patologicznie rozbudowanego systemu obrony w systemrozwoju, konieczne jest zidentyfikowanie gier obronnych, ktore osobyuzaleznione podejmuja. Pragna one utrzymac poczucie tozsamosci wpatologicznym ukladzie z Rodzicem. Przeciaganie tej gry prowadzi doutozsamienia patologicznych wymagan Rodzica z norma, ktore Dzieckoprzyjmuje jako wlasne - dla dalszego zycia.Dla zilustrowania syndromu uzaleznienia przedstawiam trzy przypadki,zarejestrowane w Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej. Osoby cierpia zpowodu niemoznosci wyzwolenia sie z dotychczasowych ukladow, silnieintegrowanych poprzez poczucie winy wobec Rodzica. Za tym poczuciemwiny kryja sie sprawy glebsze i wazniejsze: reakcje psychopatyczne,psychotyczne, alkoholizm, narkomania czy tendencje i usilowania samobojcze. Trzy przypadki, ktore tu przedstawiam, odnosza sie do osob,ktore podejmowaly proby samobojcze, przezywaly epizody psychotyczne ibyly leczone w tym kierunku w osrodkach panstwowych.W diagnostyce obowiazujacej w psychiatrii, osoby uzaleznionediagnozowane sa jako psychopatyczne lub psychotyczne. Albo jako osobowosci typu borderline, ktore okreslic mozna inaczej, jakocharakteropatie. Osoby takie zachowuja sie podobnie do tych, ktore majaurazy mozgowe, choc ich faktycznie nie maja. Poddaja sie one nierazlicznym badaniom, aby wykazac, ze zrodlem ich klopotow jest ich mozg, niezas uczucia i problemy rodzinne. Mam nieraz wrazenie, ze osoby te bylybyszczesliwe, gdyby defekt mozgu zostal wykryty. A czasem nawet daza dotakiego defektu, zazywajac duza ilosc lekow, alkoholu, czy narkotykow.Przedawkowanie tych specyfikow niszczy caly uklad nerwowy, uszkadzatakze mozg. Choroba somatyczna moze nieraz zaslonic psychiczny bol iproblem, ktorego nie mozna ujawnic.Terapia biologiczna pomija podmiotowy aspekt choroby. Pomaga znieczulicbol somatyczny. Ale nie moze doprowadzic do zdrowia psychicznego.Stosuje bowiem srodki, ktore uzalezniaja organizm i niszcza osobowoscpacjenta. Zatrzymywanie sie na leczeniu objawow jest pomoca pozorna. Ukrywa przyczyna i zrodla zaburzen i gratyfikuje wytwarzanie objawow. Skoncentrowanie uwagi na rodzaju terapii, zmusza do przeformulowania jejzadan w kierunku uwalniania i wyzwalania osobowosci od zagrozen jejzniewolenia. Syndrom uzaleznienia obejmuje zespol objawow, ktorywyleczyc lekami sie nie da. Trzeba je poznac. zidentyfikowac, przezyc,przewartosciowac i przeksztalcic w dynamizm wewnetrznego rozwoju.Casus 1. - student K. (Kamil)Student K zglosil sie telefonicznie do mnie, aby uzyskac porade. Od kilkulat leczyl sie w placowkach psychiatrycznej sluzby zdrowia. A takzeuczestniczyl w roznych programach terapeutycznych.Zdiagnozowany jakoschizofrenik paranoidalny, niemal przyrosl do swojej diagnozy.Inteligentny, znal rozne opisy i wymagania, jakie lekarze i terapeuci majawobec tego typu osob. Zglosil sie, gdyz namowil go do tego kolega zestudiow, ktory uzyskal kilka lat temu pomoc w podobnej sytuacji, bioracudzial w programie SSHP.Po dosyc dlugiej rozmowie K. zostal poproszony o przygotowanie odpowiedzi na test bodzcow slownych i test autobiograficzny. Jako studentzostal wlaczony do grupy szkoleniowo-terapeutycznej w ramachdwutygodniowego treningu. Jego cecha charakterystyczna jestnastawienie profilaktyczne i autoterapeutyczne. Osoby biorace w nimudzial nie moga liczyc na gratyfikacje z tego powodu, ze kiedys przezylyepizod psychotyczny lub zostaly zdiagnozowane za pomoca etykiety psychiatrycznej. Wrecz przeciwnie - caly wysilek skierowany jest nazdjecie etykiety psychopatologicznej, przedefiniowanie problemu na jezykzdrowia psychicznego i rozwoju osobowego. W tym celu stosowany jestjezyk teorii dezintegracji pozytywnej K.Dabrowskiego, ktory definiujezaburzenia psychiczne, zwlaszcza psychonerwice, ale takze i pewnefenomeny psychotyczne jako zjawiska kryzysowe, pjawiajace sie na drodzerozwoju osobowego. Osoby, ktore zglaszaja sie do SSHP, w tym takze K., znaja teoriedezintegracji pozytywnej tylko haslowo. I zapamietuja z niej tylko to, zezaburzenie psychiczne to nic zlego. Niestety, osoby te dokonujautozsamienia zaburzenia psychicznego z rozwojem, tylko po to, abypotwierdzic diagnoze, ktora otrzymaly od innego terapeuty lub lekarza. Iaby zneutralizowac napiecie rozwojowe. Ich celem staje sie obsesyjnapotrzeba potwierdzenia diagnozy, aby przekonac sie, ze nic sie nie zmienilow stanie zdrowia. Bo wtedy nie trzeba podejmowac zadnych wysilkowosobistych w celu przekroczenia diagnozy. Ona bowiem ulatwia zycie, dajepoczucie bezpieczenstwa, uwalnia od odpowiedzialnosci za wlasny los. Ipozwla oskarzac lekarzy lub terapeutow za to, co sie z jednostka dzieje.Argumentem jest wlasnie negatywna diagnoza, ktora pacjent traktuje jakoargument obronny. Mozna nieraz odniesc wrazenie, ze etykieta jestdodatkowym mechanizmem obronnym, ktory niszczy jedne, a wzmacniainne mechanizmy obronne.Student K. jest przykladem gracza, ktory uznal, ze najlepsza bronia, czyliobrona, jest atak za pomoca wlasnej etykiety psychiatrycznej. Dzieki tejetykietce, ktora otrzymal w niejednym szpitalu i od niejednego autorytetu,czul sie mocny w walce z otoczeniem. Zwlaszcza z Rodzicami i terapeutami,ktorych chetnie zmienial, gdy okazywalo sie, ze latwo daja sie pokonac izastraszyc tak ciezka diagnoza. Z tak dobrze opracowana gra trafil do SSHP. Byl przekonany, ze i tym razem zostanie zwyciezca. System pracy w SSHP respektuje zalozenia psychologii analitycznej ipsychologii glebi, dotyczace funkcjonowania mechanizmow obronnych.Zwlaszcza zas tlumienia, przeniesienia i percepcji. Miedzy innymi dlatego,grupe skladajaca sie w miare mozliwosci z rownej liczby mezczyzn i kobietprowadzi dwoje terapeutow. Ulatwia to rozlozenie projekcji, ich lepszaasymilacje, a takze rownomierny, diagnostyczny rozklad przeniesien zRodzicow na terapeutow. A wiec K. mogl sobie wybrac terapeute zlego idobrego. Zlym zostal terapeuta, dobra - terapeutka. Ten wybor mialznaczenie dla odczytania powiazan jakie K. mial z Rodzicami.K. traktowal mezczyzn z unizeniem, poddanczo, lekowo, kobiety natomiastwyniosle. Chetnie wydawal im polecenia. Nawet wtedy, gdy prosil oprzysluge np. o herbate. Jednoczesnie mial potrzebe codziennego kontaktutelefonicznego z matka, ktorej opowiadal, co robi podczas zajec oraz jakajest wlasnie pogoda. Po takiej rozmowie wracal podniecony. Coraz bardziejwzmagal konfrontacje z terapeutka, az do czasum gdy powiedziala mu, ze nie musi byc synkiem mamusi i opowiadac jej to, co moglby powiedziecpodczas terapii w grupie. K. zareagowal natychmiast - podniosl glos iwykrzyknal: - niech pan uwaza! Zrobil to tak, jakby chcial mnie uderzyc.To wywolalo emocjonalna eksplozje. Byla ona rozladowywana podczaszajec grupowych.K. byl niewatpliwie silnie zwiazany z matka. Odgrywal role mediatora wkonflikcie matki z ojcem, ktorego szczerze nie lubil. I ktoremu szczerzezazdroscil pozycji materialnej, spolecznej i psychologicznej. K. przedstawialsie niemal jako straznik matki, wlasciwiej byloby powiedziec - straznikzony swojego ojca. Pogarda, jaka okazywal zenskiej czesci grupywskazywala jednak, ze problemem byla dla K. pozycja meska. Nie mogltego problemu wyrazic inaczej, jak tylko przez konflikt z terapeuta. Konflikt ten zostal mu przypadkowo narzucony. Poniewaz zrobil to ktos,kto pelnil role superwizora, nie bylo wyjscia. Gra musiala zostacrozegrana.Podczas kolejnych zajec K. zaatakowal terapeute, oskarzajac go oniekompetencje wtedy, gdy zwrocil uwage jednej ze studentek, ze nie jestszczera. K. wlaczyl sie wtedy, broniac postawy kolezanki z grupy iwzmacniajac ja w sporze wobec prowadzacego. W ten sposob K. skupiluwage grupy na swoim problemie. Wyrazal go, powtarzajac zarzut oniekompetencji trenera. Dyskusja w grupie potoczyla sie w sposob oczekiwany i spotykany w tego typu sytuacjach. Cwiczacy przerazenioskarzeniami K. skonsolidowali sie przeciw niemu, starajac siewytlumaczyc terapeute. Sytuacja stala sie trudna do rozwiazania. Niechcial ustapic terapeuta, racjonalizujac swoje zachowania i zarzuty K. A K.byl wyspecjalizowany w nieustepowaniu w takim momencie, gdyzdotychczas byl gratyfikowany za tego typu gre. Nadarzyla sie okazja dointerwencji.Po krotkiej naradzie z terapeutami i wysluchaniu trzech stron wlaczylemsie do treningu, dokonujac szybkiej zmiany w interpretacji zarzutow K.Uznalem, ze sa one uzasadnione i maja glebszy sens psychologiczny. Zarzuty wedlug mnie wskazuja zawsze na droge, jaka trzeba obrac wterapii. Totez stwierdzilem, ze K. sie nie myli w ocenie kompetencjiterapeuty. Ale, skoro tak, to myli sie w graniu roli pacjenta. Podwazonazostala wiec pozycja K. jako pacjenta. W tym momencie bystry,wyksztalcony filozoficznie K. zatrzymal swoj atak i rozpoczal obrone. bylato jedna z najciekawszych gier obronnych, jaka udalo mi sie obserwowac. Nadarzyla sie, nie pierwsza okazja, aby zerwac etykiete pacjenta ichorego, ktora K. otaczal niemal kultem. Uprawial swego rodzaju liturgiechoroby psychicznej. celebrowal ja w sobie i siebie wobec niej. Dlatego pozbawienie go przedmiotu kultu musialo byc bolesne. K. nie chcialzrezygnowac z pozycji chorego. A jednak ostatecznie wymowilem mukontrakt, ktorego byl pewny. Stwierdzilem, ze jest zupelnie zdrowy i majacwyksztalcenie filozoficzne powinien raczej odgrywac role terapeuty; cozreszta mu sie tak swietnie udalo, gdy wlaczyl sie do obrony kolezanki zgrupy. K. byl zdumiony i wystraszony. Nie chcial przyjac nowej definicjisamego siebie. Wolal byc pacjentem.Moja interwencja nie mogla miec charakteru gry. Musiala bycdefinitywne, rzeklbym ontologiczna. Dlatego, po dluzszej dyskusji iwyjasnieniu mojego odkrycia, postanowilem sklonic K. do opuszczeniazajec terapeutycznych. Poradzilem mu, aby zajal sie nauka. Mial to bycdodatkowy argument do rezygnacji z roli pacjenta. K. dlugo i ostro sie jednak opieral. Zrozumial, ze rola pacjenta zostala mu definitywniewymowiona. Mimo to nie chcial opuscic zajec. Chcial grac dalej. Ale wtedypodjalem decyzje o calkowitym zwolnieniu go z zajec i oglosilem przerwe.Powrot do poprzeniej pozycji nie byl juz mozliwy. Reakcja K. byla ostra.Nie mogl zniesc takiego obrotu rzeczy. Probowal innych gier pozazajeciami grupowymi. Interweniowal przez kolege, ktory sklonil go doprzyjazdu, przez terapeutke, itd. Ostatecznie sam zrezygnowal i przedzakonczeniem obozu wyjechal do domu zlorzeczac przy tym i przeklinajacosoby, ktore wyrzadzily mu taka krzywde.K. naprawde nie chcial byc zdrowy. Chcial byc uzalezniony od etykietypsychiatrycznej. Ta dawala mu profity: zwolnienia lekarskie z zajec, ulgi wstudiowaniu, wolnosc od pracy, wolnosc od odpowiedzialnosci za wlasny losi los najblizszych. Pozwalala jednoczesnie zakrywac wlasciwy problem -walke jaka prowadzil z ojcem w przymierzu z matka, zaleznosc od niej.Uzaleznienie od choroby jest uzaleznieniem wtornym wobec zaleznosci odRodzica. Dziecko, nawet w wieku doroslym, sklada jednemu z nich hold, bydrugiego ponizyc. Ta gra, byla przez K. powtarzana przez wiele lat. Odwiedzil wielu terapeutow i lekarzy; poznal ich mieszkania i upodobania.Zawsze wychodzil gora. I w istocie zywil do nich pogarde, gdyz powtarzalitylko ot, co on im swoim zachowaniem podyktowal. Teraz ta gra zostalazerwana. K. to zerwanie nazwal faszyzmem. Jego uczucia byly tak bardzostlumione i niszczace, ze analogia pojeciowa do faszyzmu wydala mu sie namiejscu. Reakcja K. wskazala w formie odwroconej i zaprzeczonej, czegopotrzebowal najbardziej. Niewatpliwie przezywal on deficyt wolnosci. Alegdy ja otrzymywal, blokowal swoj wybor lekiem przed byciem wolnym,ucieczka od wolnosci. Identyfikowal ja z czyms nie do zniesienia, zezniewoleniem, ktore znal z ukladow rodzinnych, znajdujac dla niego pojecie faszyzmu.Terapia K., rzecz jasna nie zostala w chwili tego odkrycia zakonczona. Onasie dopiero wtedy naprawde zaczela. Ale, aby mogla byc skuteczna,powinna objac jego relacje z rodzicami. Oni jednak woleli miec choregosyna, ktory stabilizowal separacyjny uklad malzenski, niz syna zdrowego.Jego odejscie spowodowaloby rozpad rodziny i malzenstwa. Dlatego K.dalej gratyfikowany jest z powodu gry w chorego. Dlej bierze leki i szukacoraz to nowych terapeutow. Jego zaleznosc psychiczna podtrzymywanajest przez granie rownoleglej roli studenta. Nalezy sie spodziewac, ze gdywypadnie z tej gry, nastapi kolejny kryzys. Oderwanie sie doroslego syna od Rodzicow wydaje sie rzecza prosta. Aleuwiklanie w syndrom uzaleznienia komplikuje zaleznosc i oslabia poczucietozsamosci. Tymczasem jest ono utrzymywane przez komponenteparanoidalna. Co stanie sie jednak wtedy, gdy zabraknie Rodzicow, i gdynie bedzie mozna grac roli Dziecka lub gdy trzeba ja bedzie grac dlanikogo? Bycie kims we wlasnej wyobrazni jest teraz stabilizujace, Aleostatecznie trzeba byc kims dla kogos. Takie bycie realizuje sie przezmilosc, przyjazn i empatie. Aby do nich dojsc potrzebne jest doswiadczeniei przezycie osobistej wolnosci. Bez niej lub zamiast niej trzeba trzebadoswiadczac pustki i leku przed niebytek. Wtedy lepiej jest chorowac izdac sie na instytucjonalizacje poczucia pustki i leku. To pozwalaprowadzic gre w uzaleznienie, w aureoli uznanego nieszczescia.Casus 2. - absolwentka C. (Cecylia).Cecylia zglosila sie na zajecia SSHP listownie. Zastanowilo mnie, ze zrobilato, mimo iz poznala wczesniej rozne style i szkoly terapeutyczne. Jako dyplomowany psycholog, zajmowala sie praca z pacjentami. Pisywala tezpoezje, szkice naukowe i pamietniki. Miala za soba trudne epizodynarkotyczne. To byl punkt w jej zyciorysie nie zamkniety.Jako dziecko rozwijala sie dobrze. Czula sie kochana przez ojca i matke.Ale idylla trwala do piatego roku zycia. Wtedy zaczely sie klopoty. C.Zaczela inaczej postrzegac ojca, ktory byl alkoholikiem. I brata, ktory bylod niej lepszy i ktorego pragnela zdystansowac intelektualnie. A potemtakze fizycznie. Z czasem upodabniala sie do niego przybierajac postawe meska. Gdy weszla w okres dojrzewania, poznala srodwisko narkomanow.Wlaczyla sie do grup, kontestujacych swoje polozenie w domu. Wtedy tezzostala zgwalcona. Ale nie pamieta do dzis przez kogo. Ten epizod stanowildla niej centralny fakt doswiadczenia wlasnej wolnosci. To doswiadczenieokazalo sie dla niej katastrofalne. Probowala je przez wiele lat maskowac,biorac narkotyki. Podejmowala tez wiele razy proby samobojcze.Studia psychologiczne pozwolily C. zapoznac sie z teoriami i metodamiterapii i autoterapii. Nie umiala z nich skorzystac. Pracowala intensywnienad cialem. Uczyla sie sportow walki, aby moc pokonac mezczyzn. Mimo,ze zostala zgwalcona, prowokujac do dokonania gwaltu, nie wyciagnela dlasiebie pozotywnych wnioskow. Postanowila sama gwalcic mezczyzn. A poniewaz jej sie to nie udawalo, uwodzila kobiety, twierdzac, ze to one ja uwodza. Jednoczesnie, w sposob ukryty prowadzila gre w pacjenta.Wymyslala sobie choroby (padaczka, defekt serca, psychoza).Potrzeba choroby somatycznej zwiazana byla z terapia bolu psychicznego.Somatyzacja tego bolu miala na usmierzemie bolu prawdziwego. Zwrocilamoja uwage wytrzymalosc fizyczna C. podczas wykonywania bardzotrudnych cwiczen fizycznych. Gdy zdrowi fizycznie studenci ledwo dawali sobie z nimi rade, C. wykonywala je lekko i z pasja zawodnika. W tymsamym czasie odgrywala chora na serce (wrodzona wada). C. leczyla sietakze przeciw padaczce. Byla to choroba rzekoma. C. umiala inscenizowacobjawy. Dzieki temu byhla gratyfikowana zwolnieniami i oslanialaprzeszlosc narkotyczno-erotyczna.Na zajecia SSHP C. zglosila sie w nastroju depresyjnym. Chciala znalezcscene, na ktorej dokona samobojstwa. Postanowila sie utopic albo skoczycz okna. Czekala na dobra okazje. Liczyla bowiem na to, ze zajecia bedamialy charakter treningu interpersonalnego, na ktorym dostanie ostreuwagi na swoj temat. I wtedy mialaby pretekst do gry. Tymczasem treningoparty byl na analizie projekcji. I to powstrzymalo C. przed akcjasamobojcza. Podjela ja po dwu latach. W miedzyczasie powstrzymywalasie, znajdujac ulge w chorowaniu.Szczegolnym przedmiotem gry C. bylo jej cialo. Miala potrzebe jewzmacniac i kaleczyc, na zmiane. Pragnela uciac sobie jezyk, w chwilachkryzysu scinala sobie wlosy do golej skory. Wreszcie postanowila zabracsie za narzady rodne. Chorowala na zapalenie przydatkow. Nastapilykomplikacje. Potrzebny byl zabieg ginekologiczny. C. wykorzystala te okazje do ukarania rodzicow, zwlaszcza ojca. Oskarzala go o wszystkie nieszczescia. O to, ze nie jest mezczyzna, a kobieta. Czula sie w swoimciele ponizona i gorsza. Zwiazek jej chorob z ojcem moze wydawac siedziwny. Ale tylko do momentu, gdy sie odkryje, ze on byl gwalcicielem.Jednoczesnie C. byla wsciekla na matke, ktora nie chciala jej adorowac.Poniewaz mijaly lata, ktore dla doroslej kobiety oznaczaja wyjscie z domu izalozenie rodziny, C. postanowila wykonac ruch zastepczy. Chciala wyniescsie z domu i ukarac rodzicow. Zaplanowala samobojstwo. Mialo onopolegac na upozorowaniu bledu medycznego, podczas ginekologicznegozabiegu. C. wymyslila swego rodzaju autoaborcje. Tyle, ze wykonanarekami lekarki. Ostrzegla ja bowiem, aby nie uzywala okreslonych lekow usypiajacych i znieczulajacych, gdyz jest na nie uczulona. Wiedziala, ze odpowiednie interakcje lekowe moga byc szkodliwe a nawet zabojcze.Szczesliwy splot okolicznosci sprawil, ze C. zostala odratowana.Postanowila wtedy nawiazac ze mna ponowny kontakt. Byl to kontaktlistowny. Autoanaliza jaka zaproponowalem C., trwala niemal rok. Z niejdowiedzialem sie o ukrytych zaleznosciach, maskowancych narkomania,autoagresja, gra psychotyczna. Byl to kazirodczy uklad, gwalt seksualnykogos, kogo C. nie miala prawa sobie przypomniec. Pomagala sobie w tensposob, ze opiekowala sie dziewczetami zgwalconymi przez ojca, stryja, dziadka, itd. To jej nie leczylo. Od czasu do czasu odtwarzala uraz, systematyzowala go w sobie, stajac sie raz osoba gwalcona, a innym razem gwalcaca. Z analizy, jaka przeprowadzila na samej sobie, wybierajac mniena audytora, wynikalo jasno jej uzaleznienie od ukladu rodzinnego i odseksualnego urazu. Logiczne wiec sie okazalo poradzenie C. opuszczenierodzinnego domu, rezygnacji z gry seksualnej z ojcem. Dostala propozycjepracy. Odrzucala je pod pretekstem, ze nie ma mieszkania. Ten pretekstbyl wmontowany w rzeczywisty uraz, wzmocniony lekiem przedbezdomnoscia. Lek przed brakiem mieszkania ma swoj gleboki sens.Unieruchamia psychicznie i fizycznie, zmusza do zaprzestania aktywnosci.Czyni powolnym i uleglym, az do kolejnego kryzysu, ktory objawia sie agresja lub autoagresja.C. wykorzystala do gry w chora jezyk psychologii. Musiala odgrywac terole, aby nie byc wyrzucona z domu i aby nie oskarzyc rodzica. Zaplacila zato rozbiciem psychicznym. Stabilizowala sie przez produkcje urojen,paranoidalne identyfikacje, psychoze, lub od strony ciala: - przez chorby mozgu, serca, narzadow rodnych. Mogla byc soba tylko wtedy, gdyintegrowala sie z zaburzeniem fizycznym lub psychicznym. W ten sposobobnizala lek przed prawda o sobie i o swoich rodzicach, przed faktem,ktory zostal ukryty w glebinach pamieci.W fazie glebokiego kryzysu miala halucynacje. Widziala Diabla, ktory sie z niej nasmiewal i podobny byl do ojca badz terapeuty. Przybieral postac mezczyzny, ktory czeka na swoja ofiare. C. widywala w fazie uspokojenia,w terapeucie - Chrystusa, a w terapeutkach: - Matke Boska. Postacie teprzenosila na ojca i matke. Systematyzowala w swoich urojeniach relacje dziecieco-macierzynska. Lokujac w mezczyznie pierwiastek zla, ze strachuwolala go uwielbiac, zaklinac lub przeklinac, niz poznawac. Demon pociagalja ku sobie tak mocno, ze sama zapragnela nim byc. Chciala byc porwanaprzez kogos, kogo nie umiala rozpoznac tak, jak nie umiala rozpoznacgwalciciela.Bezowocna walka z rodzicami, lek przed samotnoscia i bezdomnoscia,negatywny obraz mezczyzny, gratyfikacje z powodu grania roli chorej itd.wytworzyly w C. zachowania zebracze i zlodziejskie. Nie chcialapodejmowac pracy poza miejscem zamieszkania, mimo tego, ze to wlasniepomogloby jej wyrwac sie z zakletego kregu zaleznosci. Co wiecej,postarala sie o rente inwalidzka, aby w wieku trzydziestu lat ukarac rodzicow. Aby wymusic na nich troske i milosc. Utrata wolnosci byla dlaniej niczym w porownaniu z obsesja milosci ojca i matki.A jednak terapeuta zajmujacy sie problemem uzaleznienia, nie mozezrezygnowac z przekonania pacjenta o potrzebie samodzielnosci.Opuszczenie domu rodzinnego jest wtedy konieczne. Rezygnacja zsamodzielnosci, mentalnosc rentierska i postawa zlodziejsko-zebracza niedaje szans na zmiane postawy. C. mimo wszystko podjela probe znalezieniasobie pracy poza miejscem zamieszkania. Wierzyla w to, ze w razie czegobedzie mogla sie usprawiedliwic duzymi kosztami mieszkania i malymizarobkami, aby sie wycofac. Ale stalo sie inaczej. Dostala propozycjepracy wraz ze sluzbowym mieszkaniem. Czlowiek wolny doznalby ulgi i zradoscia przyjal te propozycje. C. postapila inaczej.Pomyslny bieg spraw byl dla C. nie do przyjecia. Gdy mogla podpisacumowe o prace z zamieszkaniem, z duzym polem samodzielnosci, nie wytrzymala. Najadla sie uspokajajacych pastylek. Odwieziono ja doszpitala, potem do osrodka psychiatrycznego, z ktorego zadzwonila dokogo sie dalo, aby rozpowiadac, co zrobila. Czekala, jak dawniej, na slowapocieszenia i gratyfikacje. Nie otrzymala ich. Zmusila jednak rodzicow dotego, by przyjechali po nia i zabrali do domu. Kiedy zadzwonila,opowiadajac o tym, ze chce popelnic znowu samobojstwo, ze ma urojeniaitd., powiedzialem jej, ze ja na jej miejscu tez mialbym urojenia ipopelnilbym samobojstwo. Zamilkla. Opowiedzialem, dlaczego tak bympostapil.Moja mowa byla krotka i nieprzyjemna. Powiedzialem C., ze nie jestchora, a wyrachowana i leniwa. I, ze powinna wykonac swoj zamiar zinnego powodu. Dlatego, bo ponizyla i skompromitowala osoby, ktorezaangazowaly swoj autorytet, aby jej pomoc. Nazwalem takie zachowaniewyjatkowo bezczelnym. Po czym zyczylem C. milych wakacji w szpitalu.Tak zakonczylem rozmowe. Dodalem jeszcze zdanie na tematr milosci.Zauwazylem, ze sposob, w jaki ja niszczy i degraduje jest przemyslny icyniczny. I, ze za gre, ktora cynicznie prowadzi musi kiedys zaplacic. Niemoze wiec odgrywac bohaterki i samobojczyni. W ten sposob pozegnalemsie z C. Po dwu miesiacach dostalem wiadomosc, ze podjela prace z dziecmi. Ale z domu sie nie wyniosla.Ocena zachowania C. w ciagu trzech lat naszej znajomosci nie jest latwa.Zdumiewa mnie nadal zacieklosc i lek przed opuszczeniem domu. Wolichorowac, halucynowac, psychotyzowac swoje zycie niz wydostac sie zukladow kazirodczych. Zachowuje sie tak, jakby czekala na smierc ojca,jakby chciala go zabic, w jakis magiczny sposob. Odgrywa role rencistki, chorej psychicznmie, wariatki, samobojczyni. W tej patologicznej grze C.,czuje sie wyrozniona i wyniesiona do roli bohaterki.Terapia nie jest zakonczona, trwa jako gra Dziecka z Rodzicami.Mediatorami sa rozni tertapeuci i duchowni. Jest to dla mnie lekcjaponizania Rodzica przez Dziecko i Dziecka przez Rodzica. Jest to lekcjapelna kamuflazy, doswiadczen ohydnych i zaskakujacych. Warto odczytacw niej prawde o niszczacej sile uzaleznienia, zamaskowanej narkomania i samobojstwem.Casus 3. - studentka N. (Nina)Nina zostala zgloszona na zajecia SSHP przez najstarszego brata, ktorykorzystal wczesniej z treningow, przeznaczonych dla studentow medycyny.N. Jest trzecim dzieckiem w rodzinie, skladajacej sie z dwojga rodzicow iczworga rodzenstwa: dwoch starszych od niej braci, N. i mlodszej od niej o10 lat siostry. Gdy zglosila sie, byla studentka trzeciego roku,otrzymujacego nagrody za wyniki w nauce. Miala sukcesy towarzyskie,gdyz byla aktywna czlonkinia rozlicznych kol i organizacji koscielnych.Odnosila i tam sukcesy, z powodu duzej wiedzy i gratyfikujacej innychosobowosci.N. zjawila sie na wakacyjny trening w stanie depresji, z planamisamobojczymi, ktore ujawnila dopiero na zakonczenie trwajacej trzy tygodnie pracy w grupie. N. na poczatku zachowywala sie tak, jakby zyla w podwojnym swiecie: patrzyla albo w dol, gdy byla zazenowana i smutna,albo w gore, gdy chciala zakomunikowac jakas wazna dla siebie sprawe.Gdy kontaktowala sie bezposrednio z jakas osoba, w trakcie zajec lub wczasie zwyklej rozmowy uporczywie krecila oczami w bok.Jezyk N. byl podzielony. Jako Dziecko wyrazala sie za pomocawestchnien, pojekiwan, zajaknien, pomrukow i echolalii, jako Dorosly - zapomoca pomylek, przerywanych wyrazow i zdan, zas jako Rodzic - za pomoca ogolnikow, teorii, wyrazen zamykajacych i pelnych wykrzyknikow!Mowila raczej do siebie, niz do osoby przy ktorej wydobywala dzwieki imysli. W momentach konfliktu machala rekami i wypowiadala zdanie: to jajuz nic nie wiem. Czynila to zwlaszcza wtedy, gdy doznawala rozczarowan zpowodu rozpadania sie pseudoteorii, ktorymi byla naszpikowana i zktorymi byla niemal zrosnieta. Podwojone bylo tez cialo N. Raz zachowywala sie jak przejedzoneniemowle, przybierajac raczej pozycje lezaca niz stojaca. Innym razem, jakmasywna, wsciekla matka, gotowa porzucic niekochane dziecko. N. zylawiec w podwojnym swiecie i w podwojonej przez siebie osobowosci, ktoraprezentowala jako delikatne, malo swiadome i zranione dziecko lub jakopsychicznie sztywna, twarda i raniaca matke. Struktura cielesna N., jejwyglad zewnetrzny, ruchy, zachowania i pozy jakie przyjmowala stwarzalowrazenie, ze nie jest soba, osoba pojedyncza. Ale, ze jest powiekszona omatke i siostre, ktora musiala nianczyc z powodu depresji pourodzeniowejmatki.N., ktora nie mogla byc Dzieckiem, a musiala zbyt szybko podjac funkcje irole Rodzica, nie swojego dziecka (siostra), nie chciala byc tez Dorosla.Szukala okazji do tego, aby znalezc miejsce opieki nad soba. Bylo jej tobardzo potrzebne, gdyz sama zostala jej pozbawiona. W wieku 10 lat musiala sie zaopiekowac nie tylko siostra, ale cala rodzina. Wsparcieotrzymala w Kosciele. Tu leczyla swa cicha, ukryta depresje, uczeszczajacna zajecia grupowe polaczone z modlitwa i spowiedzia. Tu czula sie wazna ipotrzebna. A jednoczesnie rowna - w nieszczesciu, depresji i poczuciu winy.Tu tez doznawala religijnej gratyfikacji z powodu depresji i poczucia winy, iz powodu agresji , ktorej nie mogla okazac matce i ojcu.Terapia koscielna nie okazala sie skuteczna. N. nie mogla przezyc, zerodzice pozbawili ja dziecinstwa. Nie mogla byc Dzieckiem nigdy, gdyzzanim matka wyszla z depresji, ojciec zaczynal chorowac. I tak w nieskonczonosc. Ojciec, takze szukal ratunku w Kosciele, przyjmujac rolelektora. Kosciol mial sie stac glownym domem N. A tego nie chcialaakceptowac, mimo iz przez jakis czas myslala o stanie zakonnym.Depresja jest cierpieniem opartym na niewyrazonej agresji Dziecka wobecRodzica. Sama mysl o takiej agresji, zyczenie smierci lub chec ukaraniaRodzica, musi wywolac silne poczucie winy. Takze z powodu tego, ze jest tozakaz religijny i moralny. Utrata Rodzica wywoluje uczucie leku. A takmusialoby sie stac, gdyby nieswiadome impulsy N. mogly byc zrealizowane. Silna kontrola i cenzura moralna przemienia te zyczenia wnakaz samobojczy. N. nie mogla sobie poradzic ze sprzecznumi uczuciamiwobec rodzicow. Wolala je skierowac przeciw sobie, myslala osamobojstwie.Podczas jednej z sesji N. wspominala, ze jako Dziecko chciala byc wszpitalu, bo wtedy cieszyla sie wieksza uwaga i troska rodzicow.Przypomniala sobie wtedy, ze takze przy jej porodzie, matka przezywaladepresje. N. czula sie odrzucona, niekochana, zbyt wczesnie odstawiona odciala matki. Po odtworzeniu urazu w wieku 10 lat (urodzenie siostry), N.nigdy wiecej nie poczuala sie w obecnosci rodzicow jako Dziecko.Probowala wymusic reakcje rodzicielskie uciekajac sie do choroby. Ten zabieg, polegajacy na identyfikacji z choroba dla odzyskania tozsamosci,nigdy nie byl udany. Matka nigdy nie zrozumiala tego komunikatu. N.zamienila agresje w regresje. Postepowala tak, jak matka.Niepowodzenia identyfikacyjne N. z rodzicami byly oslabiane przezpodejmowane przez nia proby autoterpaeutyczne. Polegaly one nasystematyzacji psychologicznej urazu. N., po skonczeniu szkoly podstawowej poszla do liceum dla opiekunek dzieciecych. Uzyskala w tensposob dodatkowy punkt w identyfikacji z matka. Mogla byc bardziejkompetentna w graniu roli Rodzica. Po skonczeniu tej szkoly doszla jednakdo wniosku, ze nie moglaby zaakceptowac siebie w roli opiekunki. I, zemusi wyrazic swoje potrzeby w bardziej naturalny sposob. Podjela wiecprobe systematyzacji swoich uczuciowych potrzeb na wydzial psychologii,specjalizujac sie w psychologii wychowawczej. Poszukiwala wiedzy natemat tego, co robic z Dzieckiem, aby je dobrze wychowac i rozwinac. Tawiedza okazala sie dla niej niewystarczajaca i malo pomocna. Nie moglabowiem oderwac sie od kryzysu jakiego doznala po urodzeniu. Chodzilawiec od czasu do czasu do szpitali, sanatoriow, domow dziecka, abyspotykac tam siebie, w dzieciach opuszczonych, chorych, niekochanych.Odtwarzanie urazu daje ulge tylko na pewien moment. Wiec N.zachowywala sie tak jak jej porzucajaca matka. Nagle, pod jakimkolwiekpretekstem, przestawala przychodzic do dzieci, ktorymi sie przedtem czuleopiekowala. Przestawala pracowac z dziecmi, by udac sie w depresyjnapodroz, w rozpamietywanie wlasnych krzywd i niepowodzen. Zatem N. to, co w niej dzieciece, wyrazala zawsze jako opozycje do tego, co w niej rodzicielskie i na odwrot, to, co w niej rodzicielskie wyrazala jako antydzieciece. Taki uklad reakcji psychologicznych doprowadzil ja dostanu niemoznosci bycia soba.N. nie mogla przekroczyc uzaleznienia od negatywnej matki. Trzymala ja wsobie, w swoich myslach, wyobrazeniach, uczuciach i w ciele. Nierazstwarzala wrazenie jakby byla w ciazy, jakby chciala stac sie swoja wlasna matka, aby odrzucic te, ktora ja urodzila i wrzucila w rozpacz. To wrazeneieN. potwierdzala w autoanalizach werbalnych, w projektach, w ktorych byladobra matka. Ale z tym wyobrazeniem mieszala obraz zlej matki, wiazac jerazem. Jedna byla warunkiem istnienia drugiej.Zintegrowanie konfliktu wewnetrznego, skoncentrowanego wokol matki,siostry i samej siebie stalo sie dla N. niemozliwe. Zatem wolalaprzesladowac sama siebie, jako Dziecko, przez odwolywanie sie do zachowan odrzucajacej matki. Samoprzesladowanie dawalo jejprzyjemnosc, gdyz mogla cofac sie do poziomu przezyc pelnych konfliktu,spontanicznych i nieodpowiedzialnych. N. starala sie zintegrowac swojkonflikt przez dzialanie grupowe, nieswiadome i kobiece. Byly onewzmacniane religijnoscia, sterowana przez kaplana, zastepczego ojca. Byloto przeniesienie i z czasem przemienilo sie w seksualne marzenia oposlubieniu ksiedza.Oderwanie sie od nieswiadomych identyfikacji z rodzicami i osobamiprzeniesienia nie bylo latwe. Gdyz N. traktowala ich religijnie, z bojaznia iczcia. Pozadania seksualne zostaly wiec zablokowane wysoka sankcjapsychologiczna i moralna. N. do tej pory nie moze sie od tej sankcjiuwolnic. Nie nawiazala wiec blizszych kontaktow z mezczyznami. Mialabowiem za wzor bojazliwego, wycofujacego sie, religijnego ojca lub osoby duchowne. Znalazla sie w kryzysie, gdy jej rowiesnicy podejmowaliaktywnosc seksualna, wchodzili w zwiazki malzenskie itp.N. realizowala zakaz bycia Rodzicem i nakaz bycia opiekunka dzieciporzuconych, opuszczonych i chorych. Wzmacniala w sobie biegun krzywd,dzieciecosc i eliminowala mozliwosc doswiadczania siebie, jako osobyrodzacej, tworczej i Doroslej. Rodzeniei seksualnosc identyfikowala zdepresja i ostatecznie z samobojstwem. W czasie zajec terapeutycznychuswiadomila sobie, ze dokonuje autoaborcji psychologicznej. Zatrzymalasie w rozwoju, dazac do restryktywnego respektowania zakazow i nakazow rodzicow, ktorzy ja odrzucili. Jej glownym celem stala sie eliminacjapotrzeb erotycznych.Innym problemem N. okazala sie niemoznosc nawiazania bliskich kontaktow z kobietami. Nie miala przyjaciolki. A te, ktore przyjaciolkami nazywala byly osobami pokrzywdzonymi, czasem jeszcze bardziej niz N. N. realizowala potrzebe przyjazni bez przyjaciolki, na korzysc opieki, ktora N. uszczesliwiala do czasu chore dzieci, sama nie doznajac opieki. Zatem N. przezywala lek przed brakiem wiezi i jednoczesnie pilnowala, by nie bylyone zbyt bliskie.Klopoty z byciem soba N. przejawiala i w tym, ze dwukrotnie przedluzala studia. Bala sie utracic status uczennicy, afiliacje, rodzinny dom. A jednoczesnie chciala byc super-niezalezna. Trzeba bylo wielu spotkan,treningow, rozmow, aby N. pojela jak bardzo odtwarza pierwotny uraz,wzorujac sie na matce. Brak przyjaciolki, milosc adresowana dowszystkich, a nie do konkretnej osoby, niemoznosc pozytywnegoprzeniesienia i przetworzenia wiezi uczuciowych bylo i jest u N. efektemdlugoletniego treningu nie wybierania tego, czego pragnie i przymusowegobrania tego, czego nie chce.CZESC II - PROJEKCJE WERBALNE OSOB 1.Projekcje werbalne osob uzaleznionych.Syndrom uzaleznienia mozna opisac jako relacje Dziecka i Rodzica, ktoranie pozwala stawac sie doroslym. Rodzic nie jest w stanie odnalezc w sobieDoroslego, jako wrtosci przezytych, utrwalonych i czynnych, integrujacychpsychike i osobowosc. Dziecko nie moze oderwac sie od symbiotycznegoukladu z Rodzicem. Nie moze stawac sie Doroslym i Rodzicem. Popada wiec w klopoty, separuje sie, a wiec - choruje, buntuje sie, ucieka z domu.Potem alienuje sie z siebie i staje sie autystyczne, narkotyczne, pijane.W syndromie uzaleznienia naczelna wartoscia jest lek, ktory zastepujemilosc i wolnosc. Zajmuje ich przestrzen i czas, integruje przezycia Dzieckai Rodzica. Staje sie ukrytym symbolem Doroslego. Lek identyfikowany z Doroslym przybiera postac demona, cienia, zlego,grzechu. Funkcjonuja one jako znaki zakazu, ktorych nie wolnoprzekroczyc. Patologiczna identyfikacja prowadzi do eliminacji nie tylko postaci Doroslego i procesow rozwoju integracji psychicznej Dziecka, aletakze do eliminacji milosci i wolnosci z zycia codziennego. Rodzic stara siezastapic Doroslego, ktorego brak w jego Rodzinie, a przez to niedopuszcza do zdrowego rozwoju Dziecka.Utrzymanie Dziecka w stanie nieswiadomosci co do mozliwosci byciaDoroslym, jak tez co do pozytywnych i negatywnych doswiadczen,powoduje rozrastanie sie patologicznych form racjonalizacji i zachowandestrukcyjnych, ulatwiajacych uzaleznienie. Tresc przezyc, zwiazanych zzakazem, odslania analiza projekcji Rodzica i Dziecka, np. projekcjemalarskie, tematyzujace podstawowe sytuacje egzystencjalne: - drzewo,droga, dom czlowiek, zwierze i projekcje werbalne, stematyzowane wszesnastu slowach, ujawniajace ukryte tresci swiadomosci, np.: 1.najwieksza radosc, 2.milosc, 3.przyjazn, 4.seks, 5.piekno, 6.najwiekszy smutek, 7.konflikt wewnetrzny, 8.samotnosc, 9.samobojstwo, 10.smierc, 11.sukces, 12.praca, 13.tworczosc, 14.ideal, 15.Najwyzsza wartosc (Bog). W analizie tu przedstawionej polaczono punkt 15 i 16, bo taka wersjetekstu otrzymali uczestnicy terapii. Przedstawione opisy oparte sa nawypowiedziach chlopcow i dziewczat, w wieku od 16 do 19 lat. Oznakowaneone zostaly symbolem D (Dziecko). Wypowiedzi oznaczone symbolem R (Rodzic) sa synteza wypowiedzi osob w wieku od 30 do 60 lat, glowniekobiet. Opisy te maja charakter fenomenologiczny, anie statystyczny,siegaja w glab, a nie wszerz. Wypowiedzi osob bioracych udzial w terapiizaznaczono cudzyslowiem. Osoby te wywodzily sie z kregow rodzinsredniozamoznych, (administracji panstwowej sredniego lub wyzszegoszczebla) z miasta wojewodzkiego. Wszystkie uwiklane byly w syndromuzaleznienia, ktory znalazl swoj wyraz w narkomanii Dziecka. Czasami wpolaczeniu z alkoholizmem Rodzica, z rozbiciem rodziny lub pracoholizmem.Dla przedstawienia tresci projekcyjnych okreslone zostaly scisle ramy - pojednej stronie dla wypowiedzi Dziecka i Rodzica. Brak jest w tych wypowiedziach miejsca dla Doroslego. Stalo sie tak dlatego, gdyz wzasadzie karta taka musialaby pozostac pusta. Nieliczne odniesienia doDoroslego zostaly zamieszczone badz na stronach przeznaczonych dlaDziecka, badz dla Rodzica, w zaleznosci od tego, kto je wypowiada. Tenbrak mozna zinterpretowac w rozmaity sposob. Jest jednak niewatpliwe, zebrak mediatora miedzy Rodzicem aDzieckiem wytwarza ukladuzaleznienia, blokujacy mozliwosc zdrowej ekspresji psychicznej. Terapiapolega na wprowadzeniu do ukladu uzaleznienia, do symbiotycznej, separacyjnej lub alienacyjnej diady, trzeciej osoby: terapeuty(wychowawcy, lekarza, duchownego). Psychologiczna triada rozrywadiadyczny uklad uzaleznienia i ulatwia odkrycie relacji transcendentnej,ktor utrzymuje psychike w wolnosci od potrzeby uzaleznienia fizycznego,spolecznego i psychicznego.W procesie dochodzenia do triadycznego ukladu integracji dokonuje siedezintegracja diady. Proces ten przybiera rozne formy: gry, kontraktu,transakcji, transgresji. Ale ostatecznie chodzi o wyzwolenie i uaktywnienieprocesow roznicujacych Dziecko, Doroslego i Rodzica.Terapia osob, zamknietych w syndromir uzaleznienia, wymaga odwolaniasie do tych momentow w ich zyciu, ktore sa przyczyna negatywnej integracji psychicznej. A wiec do urazow cielesnych, spolecznych,emocjonalnych, ktore integruja psychike wedlug znieksztalconego wzoruaksjologicznego. Wpisany jest on w te urazy i potwierdzony przez flaszywaracjonalizacje cierpienia. Najwieksza radosc (R).Rodzic identyfikuje najwieksza radosc, nie tyle z przezyciem, ile z idealem:szczescie i zdrowie. Aby go osiagnac musi uruchomic moce rodzicielskie. Dowodem tego, zezadanie zostalo spelnione jest: urodzenie dwojga zdrowych dzieci. Chore dziecko jest zaprzeczeniem, destrukcja radosci. Potrzebny jest nastepny dowod: urodzenie wnuczka bylo radoscia. Rodzica potwierdza Dziecko Dziecka. Aby tak byc moglo, zapatrzony w przyszlosc, terazniejszosc przezywa jakonegatywna. Dobre jest to, co bedzie